Zakochany w człowieku Bóg

„Wszyscy zwątpicie, gdyż jest napisane: Uderzę pasterza, a rozproszą się owce” (Mk 14, 27)

Najciemniejsza noc w historii świata stała się próbą ludzkiego serca. Ci, którzy zapewniali o swojej wierności i wyrażali gotowość do pójścia na śmierć ze swoim Mistrzem, rozproszyli się na widok zaledwie kilku uzbrojonych w miecze i kije żołnierzy. Perspektywa cierpienia obnażyła ich słabość. Lęk okazał się silniejszy od miłości. Na przestrzeni wieków kolejni ich następcy czynili to samo. Po chwilowej fascynacji nauką Jezusa opuszczali swojego Mistrza.


Więcej>>>


Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP wręczyli dary polskim rodzinom

Święconka od Prezydenta Polski

Radość w oczach, sporo gwaru i optymizmu – rodziny mające troje, czworo, a nawet ośmioro i dziewięcioro dzieci nie lubią narzekać na życiowe trudności, gdyż, jak twierdzą, ich liczna gromadka jest mocną twierdzą, która przeciwstawi się nawet najgorszym losowym wypadkom.

Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP spotkali się z polskimi rodzinami wielodzietnymi Wileńszczyzny. Spotkania odbyły się w Solecznikach, Trokach i Wilnie. Wielodzietnym rodzinom z rejonu solecznickiego, trockiego, wileńskiego i m. Wilna wręczono paczki świąteczne z okazji zbliżającej się Wielkanocy.

Więcej>>>


Z posiedzenia Rady Samorządu Rejonu Wileńskiego

Tomaszewski – Honorowym Obywatelem Rejonu Wileńskiego

Europoseł Waldemar Tomaszewski, przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, został Honorowym Obywatelem Rejonu Wileńskiego. Decyzję o przyznaniu mu tego tytułu zdecydowaną większością głosów podjęli radni tej kadencji podczas swego ostatniego posiedzenia, które odbyło się w piątek, 27 marca. W ogóle podczas posiedzenia rozpatrzono 67 projektów decyzji, dotyczących różnych sfer życia mieszkańców podstołecznego rejonu oraz wysłuchano dorocznego sprawozdania mer Marii Rekść za rok 2014.

Radni z nieukrywaną satysfakcją przytaknęli propozycji zwiększenia budżetu o 3 732 259 euro, z czego lwia część zostanie skierowana na remont dróg. Stan dróg od lat jest palącym problemem nie tylko w rejonie wileńskim, ale i we wszystkich rejonach kraju, dlatego bardzo na czasie była inicjatywa posłów z ramienia AWPL o zwiększeniu dotacji na remont dróg lokalnych, co samorządy odczuły szczególnie w tym roku.

Więcej>>>


Agata Granicka – dziedziczka podwileńskiej spuścizny palmiarskiej

Wielopokoleniowy łańcuch tradycji

W ubiegłą niedzielę wszystkie kościoły Wileńszczyzny – zgodnie z wielowiekową tradycją – upstrzyły się bukiecikami z gałązek jałowca i bazi, papierowych kwiatków i krokusów, a nad głowami pochylonych w modlitwie wiernych górowały kolorowe trzciny barwnych palm wileńskich. I zapewne w całej tej lub innej świątyni nie znalazłyby się dwie takie same palmy, uwite z ziół, uzbierane na przestronnych ugorach i łąkach lub wyhodowane w wiejskich ogródkach.

W rękach palmiarek, do których grona od ponad 20 dobrych lat należy Agata Granicka, mieszkanka Nowosiołek, dzisiaj już przygarniętych przez Wilno, niepozorne szare tymotki, kolczasta nocnica i dorodne kłosy zbóż stają się dziełem sztuki, jakich nie ma na całym świecie.

Więcej>>>


Stałe symbole wielkanocne w Wilnie

Ogromna gipsowa pisanka stojąca na wysokiej kolumnie na placu przy ulicy Zawalnej w Wilnie jest najbardziej wielkanocną rzeźbą w stolicy. Ale nie jedyną przypominającą kształtem jajko. W Wilnie i jego okolicach jest jeszcze kilka jajowatych obiektów artystycznych. Choć niekoniecznie związanych z Wielkanocą.

Najbardziej wielkanocna wileńska rzeźba – tak mówią o ważącej przeszło 300 kilogramów gipsowej pisance – stoi na skwerze przy ulicach Zawalnej, Stefańskiej i Kwaszelnej (Raugyklos). I chociaż ta rzeźba nie jest ani pomnikiem jajka wielkanocnego, ani nie upamiętnia Zmartwychwstania Pańskiego, ale jak najbardziej kojarzy się z Wielkanocą, bo jest symbolem odrodzenia… dzielnicy.

Więcej>>>


Jak to dawniej na Wileńszczyźnie bywało

Wesoły nam dzień dziś nastał

Kuchnia wileńska łączy w sobie tradycje szlacheckie i chłopskie, zachowując wiele dań z czasów staropolskich. Na wielkanocnym stole najważniejsza była szynka pieczona w cieście chlebowym na zakwasie, pieczona cielęcina szpikowana słoniną, pieczony boczek oraz pieczone prosię faszerowane kaszą gryczaną z jajkiem w ryjku. Królowały pachnące wanilią baby pieczone w donicach. Było ich bardzo dużo, ponieważ miały wystarczyć aż do Niedzieli Przewodniej. Nie mogło zabraknąć jajek barwionych w łupinach cebuli na piękne odcienie brązu, natartych słoninką dla blasku.

Więcej>>>


Historie (o radiu) dobrze opowiedziane

Tytuł pochodzi z krótkich informacji nadawanych ostatnio z Warszawy w I Programie Polskiego Radia. W tych powrotach do przeszłości częstokroć pada nazwa: rozgłośnia wileńska. Okazją do wspomnień jest 90. rocznica polskiej radiofonii. Tyle lat minęło od 1 lutego 1925 r., kiedy to do nielicznej grupy polskich radiosłuchaczy dotarły słowa wypowiedziane przez inżyniera Romana Rudniewskiego: „Tu próbna stacja radionadawcza Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego w Warszawie, fala 385 metrów”. Komunikat oprawiony był znanymi akordami „Poloneza A-dur” Fryderyka Chopina. Ten właśnie dzień uznaje się za narodziny polskiej radiofonii. Audycje nadawano codziennie od 18.00 do 19.00, a potem nawet do 20.00. Ten próbny program zawierał wiadomości i powieść w odcinkach, audycje dla dzieci i lekcje języka francuskiego, i oczywiście muzykę.

Nie znaczyło to jednak, że utworzono Polskie Radio. W międzyczasie powstawały różnego rodzaju akta prawne i w niedzielę 18 kwietnia 1926 roku odbyła się transmisja pierwszej audycji Polskiego Radia. Po oficjalnych przemówieniach nastąpiła część artystyczna, w której m. in. Stefan Jaracz, sławny aktor i reżyser, który później występował w Wilnie w Teatrze Reduta, przeczytał fragment „Popiołów” Stefana Żeromskiego.

Więcej>>>


Nie da rady, panoczki

Kieruję to do redaktorów z mainstreamowych polskich mediów, którzy się ostatnio coraz troskliwiej pochylają nad litewskimi Polakami, a zwłaszcza nad przewodniczącym partii, którą polska społeczność z wyborów na wybory coraz uporczywiej wspiera i wybiera. „Gazeta Wyborcza”, „Polityka” i „Wprost” ostatnio wręcz prześcigają się w reportażach i opiniach o tym, czego nie powinniśmy robić – a zwłaszcza, czego nie powinien robić lider AWPL – aby ani „litewskich władz nie drażnić”, ani też „w konflikt z polską racją stanu nie wchodzić”.

Czytam to wszystko z pokorą, ale mam problem. Przy wielkiej obfitości wskazówek i rad, czego nam nie wolno, nie znajduję w tych tekstach najmniejszego drogowskazu: Co robić? Jak ta nasza – rysowana jako siermiężna i niespecjalnie rozgarnięta – polska społeczność ma się zachowywać, by z jednej strony przetrwać, zaś z innej – nikomu słonka nie zasłonić. Jak żyć, panowie redaktorzy? I jak sprostać waszym oczekiwaniom? A te są wygórowane. Prawie jak wobec jakiegoś superuniwersalnego urządzenia, co to „i po kresowemu śpiewa, i do kościoła chodzi, i polskie dzieci rodzi”, ale jest też na tyle wytworne i postępowe, że „i krawaty w węzeł windsor wiąże, i usuwa niechciane ciąże”...

Więcej>>>


<<<Wstecz