LITWA

W wyborach do PE mniejszości niemile widziane

W minionym tygodniu (26 maja) liderzy koalicji AWPL/ZRL "W jedności nasza siła" Waldemar Tomaszewski i Siergiej Dmitrijew zorganizowali konferencję prasową, by nagłośnić problem ograniczania przez władze praw mniejszości narodowych w wyborach do Parlamentu Europejskiego poprzez eliminowanie języka mniejszości z kampanii wyborczej, odrzucając propozycję tłumaczenia kart do głosowania na języki polski i rosyjski.

"Pamiętamy unijne referendum. Wtedy była możliwość w miejscach zwartego zamieszkania mniejszości narodowych otrzymać karty do głosowania również w języku polskim bądź rosyjskim.

Więcej>>>

Winni konserwatyści i Adamkus

Sejmowa komisja specjalna, badająca głośną sprawę prywatyzacji rafinerii "Mažeikiu nafta" przez amerykański koncern naftowy "Williams International", ma już przygotowany werdykt, donoszą media. Chociaż przewodniczący komisji socjaldemokrata V. Greičiunas odmawia komentowania dochodzeń komisji, dopóki nie zostaną one oficjalnie przedstawione Sejmowi, to jednak dziennikarze twierdzą, iż komisja winą za nieudaną prywatyzację litewskiej rafinerii (specjaliści obliczają, iż za okres zarządzania "Mažeikiu nafta" przez "Williams" litewski budżet poniósł straty w wysokości 750 mln litów) obarcza ówczesny zdominowany przez konserwatystów Sejm, prezydenta Valdasa Adamkusa, który miał politycznie wpływać na proces prywatyzacji przychylny Amerykanom, oraz ministrów finansów i gospodarki z rządu Rolandasa Paksasa Jonasa Lionginasa i Eugenijusa Maldeikisa, którzy nie potrafili polepszyć warunków kontraktu, a w ostatniej chwili, odmawiając go podpisać, wraz z premierem Paksasem podali się do dymisji.

Jak Ogurkich z Sałamakakinem

Już po raz nie wiadomo który poseł milioner Wiktor Uspaskich stanął przed sejmową komisją etyki, by się tłumaczyć ze swych kontrowersyjnych zachowań. Tym razem do komisji etyki zwrócił się obrażony poseł z partii liberałcentrystów Gintaras Šileikis. Poseł twierdzi, iż poczuł się obrażony wypowiedzią Uspaskicha, iż Litwini przez 13 lat nie potrafili zaprowadzić należytego porządku w swym państwie, dlatego potrzebują Rosjanina, by to zrobić. Zdaniem Šileikisa, taka wypowiedź jest wyrazem braku szacunku w stosunku do Litwinów.

Tymczasem Uspaskich bronił się, że nie zamierzał swą wypowiedzią obrażać Litwinów. Powtórzył jedynie to, co sami Litwini o sobie mówią.

Jednocześnie Uspaskich przeprosił przewodniczącego komisji Algimantasa Salamakinasa za możliwy automatyczny błąd w wypowiadaniu jego nazwiska jako Salamakakin. Dodał przy tym, iż sam się też nie obraża, gdy go ktoś przez przypadek nazwie Ogurkichem.

W całej tej historii należy pamiętać, że jest ona jedynie dobrze wyreżyserowaną grą polityczną posła milionera Uspaskicha. Przed wyborcami bardzo mu się opłaca wyglądać na ofiarę ataków konserwatystów i innych partii prawicowych, które są przecież bardzo nie popularne wśród lektoratu lewicowego i mniejszości narodowych. Wyborcom nielitewskiej narodowości pamiętać jednak należy, że Uspaskich wręcz ostentacyjnie unika mówienia w swym języku ojczystym nawet z Rosjanami. Na listę wyborczą swej partii zaś do Parlamentu Europejskiego wciągnął jedynie kandydatów narodowości litewskiej. To o czymś świadczy.

Konflikt żydowsko-żydowski

W Wilnie została zamknięta ostatnia czynna synagoga. Powodem tego stał się konflikt wewnątrz wspólnoty żydowskiej. Synagoga została zamknięta w ub. tygodniu po tym, gdy do konfliktu doszło pomiędzy wspólnotą Żydów litewskich i liderem stowarzyszenia "Chabad Lubavitch" rabinem Shalomem Ber Krinsky'em. Konflikt w synagodze wymagał nawet interwencji policji.

Zdaniem wspólnoty żydowskiej na Litwie, grupa młodzieży w towarzystwie Sh. Ber Krinsky'ego zakłócała nabożeństwo z udziałem głównego rabina wspólnoty Chama Bursteina. Zdaniem lidera litewskiej wspólnoty żydowskiej Szymona Alperowicza, chuligani usiłowali nawet dostać się do domu rabina.

Z kolei Sh. Ber Krinsky twierdzi, że konflikt zainicjował sam Alperowicz. To jego ludzie mieli wszcząć zamieszanie w synagodze i dlatego trzeba było wezwać policję. Stróże porządku rozważają wszczęcie sprawy karnej w tej sprawie.

Andriukaitis przegrał zakład...

...o utratę własnego mieszkania, ale po przegranej nie zamierza wywiązywać się z obietnicy wobec swego oponenta, dziennikarza Audriusa Siaurusevičiusa. Poszło o to, że wiceprzewodniczący Sejmu założył się w obecności świadków z dziennikarzem Siaurusevičiusem o własne mieszkanie, że Rolandas Paksas będzie dopuszczony do przedterminowych wyborów prezydenckich.

Jak wiadomo, Trybunał Konstytucyjny swym orzeczeniem zamknął drogę Paksasowi do wyborów, a tym samym też spowodował przegraną Vytenisa Andriukaitisa w zakładzie. Polityk jednak po dotkliwej porażce całą sprawę próbuje obrucić w żart i zapowiada, że nie zamierza swego mieszkania na starówce przekazać dziennikarzowi. Ten zaś lakonicznie odpowiada, że czeka na propozycje od Andriukaitisa, dodając, iż od zachowania polityka będą zależały jego dalsze działania w tej sprawie.

Tymczasem prawnicy twierdzą, iż nie ma prawnych możliwości wyegzekwowania wyniku zakładu przez jego zwycięzcę. "Cały ten incydent jest poza sferą prawną", tłumaczy znany adwokat Kazimieras Motieka, dodając jednak, że sprawa będzie miała wpływ na karierę polityczną Andriukaitisa.

Zakładać się trzeba z głową, no i po dżentelmeńsku oczywiście...


POLSKA

Ziobro zwycięzcą

- Rywin działał samodzielnie - podsumowała we czwartek Anita Błochowiak z SLD, która na forum Sejmu prezentowała końcowy raport sejmowej komisji śledczej. Zwyczajowo robią to szefowie komisji, ale w tym przypadku Tomasz Nałęcz (SdPl) odmówił, bo raport podważył półtoraroczną pracę komisji.

Następnego dnia wszystkie wnioski mniejszości członków komisji głosowano łącznie, w każdej turze odpadał ten, który zyskał najmniejszą liczbę głosów. Zwycięzca, jeśli nie uzyskałby bezwzględnej większości, miał zostać skonfrontowany z raportem Błochowiak. W finale starły się raporty posła PiS Zbigniewa Ziobro i posła Samoobrony Jana Łącznego. Ziobro, zwycięzca tej rywalizacji (190 głosów), podziękował z trybuny wszystkim, którzy poparli jego sprawozdanie, nie bacząc na własny interes polityczny.

Przed sąd i Trybunał Stanu

Raportowi Zbigniewa Ziobry z PiS nie dawano wielkich szans przede wszystkim dlatego, że jego wnioski były najbardziej radykalne. Bardzo wyraźnie napisał nie tylko, że komisja dowiodła istnienie grupy trzymającej władzę, która wysłała Lwa Rywina do Agory, ale - jako jedyny - napisał wprost, kto należy do tej grupy. Według raportu, to: Robert Kwiatkowski, Aleksandra Jakubowska, Włodzimierz Czarzasty, Lech Nikolski i Leszek Miller. Oni właśnie, zdaniem posła PiS, "działając wspólnie i w porozumieniu, w lipcu 2002 r. złożyli za pośrednictwem Lwa Rywina korupcyjną propozycję spółce Agora".

To nie wszystko - według jego raportu, Miller, Jakubowska oraz Marek Wagner popełnili przestępstwo działania na szkodę interesu publicznego, przekraczając uprawnienia i nie dopełniając obowiązków (łamali procedury legislacyjne oraz regulamin Rady Ministrów). Zdaniem Ziobry konsekwencją powinna być odpowiedzialność karna Wagnera i Jakubowskiej oraz odpowiedzialność konstytucyjna Millera przed Trybunałem Stanu.

Również najostrzejsze w porównaniu z innymi raportami są wnioski dotyczące odpowiedzialności najwyższych urzędników w związku z ich reakcją na wydarzenia w lipcu 2002 r. Według raportu przestępstwo popełnili:

- prezydent Aleksander Kwaśniewski, bo miał wiarygodne informacje o popełnieniu przestępstwa przez Rywina, które jest ścigane z urzędu, a więc ciążył na nim obowiązek zawiadomienia organów ścigania. Ponadto - postuluje Ziobro - należy rozważyć, czy Kwaśniewski nie popełnił przestępstwa, przez wiele miesięcy ukrywając dokument istotny dla sprawy, czyli notatkę Rywina, którą dostał na kortach tenisowych w Sopocie;

- Leszek Miller, były premier, który działał na szkodę interesu publicznego, nie informując prokuratury o aferze, oraz składał fałszywe zeznania przed komisją śledczą, gdy ta próbowała ustalić, kiedy rząd zawarł kompromis z prywatnymi nadawcami;

- Grzegorz Kurczuk, były minister sprawiedliwości, który mimo wiedzy o sprawie nie powiadomił o niej prokuratury, działając na szkodę interesu publicznego;

- Andrzej Barcikowski, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który ani nie zawiadomił prokuratury, ani nie wszczął żadnych czynności operacyjnych w związku z wizytą Rywina w Agorze, choć o niej wiedział.

Nie ma kandydata Sejmu

Sejm w piatek nie wystawił swojego kandydata na premiera. Teraz ruch należy do prezydenta, który zadeklarował, że misję tworzenia rządu otrzyma ponownie Marek Belka. Nowy premier będzie miał kolejne dwa tygodnie na sformowanie rządu. Tym razem do uzyskania wotum zaufania gabinetowi wystarczy zwykła większość głosów w Sejmie.

Komisja w sprawie Orlenu

Sejm zdecydował o powołaniu komisji śledczej w sprawie Orlenu. Komisja zajmie się "zbadaniem zarzutu nieprawidłowości w nadzorze ministerstwa skarbu państwa w spółce PKN Orlen oraz zarzutu wykorzystania służb specjalnych do nielegalnych nacisków na organa wymiaru sprawiedliwości w celu uzyskania postanowień służących do wywierania presji na członków zarządu PKN Orlen".

Porwano Polaków

Nieznani sprawcy uprowadzili z mieszkania w okolicach Bagdadu dwóch Polaków Jerzego Kosa i Radosława Kadriego - pracowników polskiego przedsiębiorstwa budowlanego "Wrocławska Jedynka". Porwano też 5 Irakijczyków - 2 pracownice biura 3 kurdyjskich ochroniarzy. Kadriemu udało się uciec z jadącego pojazdu porywaczy i dotrzeć do najbliższego punktu kontrolnego sił koalicji, gdzie zawiadomił o porwaniu. Stan zdrowia Polaka jest dobry, nie doznał żadnych obrażeń i skontaktował się już z rodziną w Polsce.

Polska popiera Turcję

Polska popiera starania Turcji o członkostwo w Unii Europejskiej i jest gotowa dzielić się z nią swoimi doświadczeniami z okresu przygotowań do integracji z UE - takie zapewnienia usłyszał we wtorek od przedstawicieli polskich władz przebywający z wizytą w Warszawie prezydent Turcji Ahmet Necdet Sezer. Prezydent Turcji rozmawiał z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, premierem Markiem Belką oraz marszałkami Sejmu i Senatu: Józefem Oleksym i Longinem Pastusiakiem.

Wiceministrowie spraw zagranicznych Turcji i Polski podpisali "plan działania" na kolejne 2 lata, w którym wskazano na potrzebę wzajemnego zwiększenia inwestycji, rozwój turystyki, współpracę kulturalną, oraz na konieczność współpracy w dziedzinach bezpieczeństwa i militarnej.

Naruszeń nie było

W ośrodku zatrzymań wielonarodowej dywizji pod polskim dowództwem nie było przypadków naruszenia praw człowieka zatrzymanych Irakijczyków - powiedział prokurator Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Iraku płk Zbigniew Rzepa. Prokurator zapewnił, że podczas kontroli rozmawiał nie tylko z żołnierzami pilnującymi zatrzymanych, ale i z samymi zatrzymanymi i z ich strony nie było skarg ani na warunki, ani na traktowanie w punkcie zatrzymań.

W piątek agencja AP podała, że według jednego z amerykańskich wojskowych podejrzewanego o maltretowania irackich więźniów w więzieniu Abu Ghraib, pod Bagdadem, Irakijczycy mieli skarżyć się, że żołnierze koalicji, w tym Polacy, mieli znęcać się nad nimi przed przekazaniem ich Amerykanom.


ŚWIAT

Krok do suwerenności

Irak ma od wtorku nowy rząd z premierem Ijadem Alawim i nowego prezydenta Ghaziego Maszala Adżila al-Jawera. - To ważny krok ku spełnieniu marzeń milionów Irakijczyków o zbudowaniu w pełni suwerennego państwa, z reprezentatywnym rządem, który będzie chronił ich prawa i zaspokajał ich potrzeby - komentował prezydent USA George W. Bush.

W pierwszym publicznym wystąpieniu premier Alawi oświadczył, że chce uczynić z Iraku państwo demokratyczne. Zdaniem anonimowego przedstawiciela amerykańskiej administracji, nowy rząd będzie dążył do rozmów o statusie wojsk koalicyjnych w Iraku po 30 czerwca. Po tej dacie zakończy się okupacja kraju. Rozwiązana zostanie również koalicyjna administracja.

Obecnie na terytorium Iraku znajduje się ponad 150 tysięcy żołnierzy. Najwięcej amerykańskich (138 tys.) i brytyjskich (ok. 17 tys.). Polski kontyngent liczy ponad 2400 osób. Według dziennika "New York Times" amerykańskie siły zmienią niebawem charakter swej misji w Iraku i skupią się przede wszystkim na budowie irackiej armii oraz zapewnieniu bezpieczeństwa nowym władzom.

Dramat zakładników

Powiązani z Al-Kaidą terroryści zaatakowali w sobotę kompleksy biurowo-mieszkalne firm naftowych w Chobarze na wschodzie Arabii Saudyjskiej i uwięzili ponad 50 cudzoziemców. Zakładników uwolnili w niedzielę o świcie saudyjscy komandosi. Saudyjskie MSW podało, że w ciągu dwóch dni zginęło 22 cywilów. Komunikat MSW nie precyzuje, ile osób zginęło w sobotniej strzelaninie, a ile jako zakładnicy. Saudyjski dyplomata Dżamal Haszogi twierdzi, że po zajęciu budynku przez policję znaleziono ciała 9 zabitych, rannych zostało 25 osób różnych narodowości.

W oświadczeniu zamieszczonym w Internecie do ataku w Chobarze przyznała się "Al-Kaida z Półwyspu Arabskiego" w imieniu "Brygady Al-Kuds". Po policyjnej akcji pojawił się jej komunikat, że wszyscy zakładnicy z Chobaru - "niewierni i krzyżowcy" - zostali zabici przez "świętych wojowników".

Rosja przyłączyła się

do amerykańskiej inicjatywy w sprawie zapobiegania rozprzestrzenianiu broni masowego rażenia - poinformowało w poniedziałek rosyjskie MSZ. Rosyjskie MSZ podkreśliło, że amerykańska inicjatywa jest "pożytecznym mechanizmem w walce przeciwko rozprzestrzenianiu broni masowego rażenia". Podkreślono nowy wymiar tej walki, jakim jest zapobieganie przedostaniu się tej broni w ręce terrorystów.

Dokładnie przed rokiem, 31 maja 2003, prezydent USA George W. Bush wezwał w Polsce do nasilenia współpracy międzynarodowej w celu zapobiegania rozprzestrzenianiu broni atomowej, biologicznej i chemicznej.

Pociąg z Groznego

We wtorek, pierwszy raz od 5 lat, na Pawieleckij przyjechał pasażerski pociąg ze stolicy Czeczenii, Groznego. Szefostwo Rosyjskich Kolei przygotowało wszystko bardzo starannie. Orkiestra, rosyjskie flagi. Peron odcięty od reszty świata metalowym płotkiem i kordonem milicjantów, omonowców i kolejarzy. By uniknąć przykrych niespodzianek na małej stacyjce - odległej o pięć godzin drogi od Moskwy - do pociągu wsiedli tajniacy, aby zbadać pasażerów i ich bagaże.

- To standardowe działanie - zapewnia "Rz" rzeczniczka kolei Tatiana Suszynowa. - Takich "zasłon bezpieczeństwa" jest w sumie 20. Na wszystkich trasach dojazdowych do Moskwy. Oczywiście dworzec Pawieleckij jest szczególnie chroniony. Tu przecież przyjeżdżają składy z północnego Kaukazu. Od marca 2000 roku kursują pociągi towarowe z Groznego, od kwietnia 2001 pasażerskie z czeczeńskiego Gudermesu. Mamy więc doświadczenie i teraz ze spokojem uruchamiamy regularne połączenie z Groznym. Pociągi pasażerskie będą kursowały dwa razy w tygodniu - mówi.

Wciąż o dekretach Benesza

"Bezczelnością" nazwał czeski prezydent Vaclav Klaus wypowiedź premiera Bawarii Edmunda Stoibera na temat dekretów Benesza. Niemiecki polityk powiedział, że dyskusja na temat ich unieważnienia - dekrety stały się podstawą wysiedlenia Niemców sudeckich z Czechosłowacji oraz konfiskaty ich majątków - dopiero się rozpoczyna i że jest ona problemem wewnętrznym Unii. Dodał, że dopóki Praga nie wyrzeknie się dekretów, Stoiber nie tylko nie odwiedzi Czech, ale będzie je zwalczał na wszystkich możliwych frontach. Według szefa czeskiego rządu Vladimira Szpidli "temat dekretów jest całkowicie zamknięty i nie ma potrzeby prowadzenia w tej sprawie jakiejkolwiek dyskusji".

Dekrety Edwarda Benesza, ówczego prezydenta Czechosłowacji, wydane zostały zaraz po drugiej wojnie światowej. Na ich podstawie wysiedlono z jej terytorium około 2,5 miliona Niemców sudeckich. Stracili oni również swoje mienie i obywatelstwo czeskie. Według sudeckich ziomkostw, które liczą na zwrot niemieckich majątków, ich wartość szacowana jest obecnie na około 250 mld euro.

<<<Wstecz