11 lutego – zawierzenie Litwy Niepokalanemu Sercu NMP

11 lutego o godz. 12.00 w bazylice pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Trokach litewscy biskupi dokonają aktu zawierzenia Litwy Niepokalanemu Sercu Maryi. Wydarzenie odbędzie się w jubileuszowym roku 300-lecia koronacji obrazu Matki Bożej Trockiej, Patronki Litwy. Proboszcz i parafia zapraszają wiernych do udziału w uroczystościach.

Biskupi Litwy tłumaczą, że zawierzenie NMP – to akt, poprzez który: wyrażamy zaufanie do Maryi, którą Jezus nam zostawił jako Matkę; odnawiamy wiarę, pielęgnowaną przez naszych ojców i praojców, dzięki której Litwa stała się znana jako Ziemia Maryi. Z okazji zbliżającego się 16 lutego, gdy będziemy obchodzili jubileusz 100-lecia Odrodzenia Państwa Litewskiego, zawierzymy teraźniejszość i przyszłość Litwy opiece Maryi, dziękując za wszystkich, którzy przyczynili się do wolności kraju.
 
 


Seminarium Duchowne w Wilnie u progu 25-lecia

Odpowiedź na wezwanie Jana Pawła II

„Jubileusz to czas wspomnień i podsumowań. Przeszłość skłania do refleksji nad niewykorzystanymi możliwościami i zaprzepaszczonymi szansami, a także do uświadomienia sobie błędów i przeproszenia Boga za niewierność” – napisali organizatorzy Międzynarodowej Konferencji Naukowej poświęconej 25. rocznicy reaktywowania Wyższego Seminarium Duchownego św. Józefa w Wilnie.

– W czasach dzisiejszych wielu pragnie się wzbogacić, jednak powinniśmy pamiętać, że największym naszym skarbem jest pokorne i mądre serce. (…) Patrzeć tak, jak patrzy Bóg, kochać, jak On kocha: to jest szkoła seminarium – powiedział wileński metropolita abp Gintaras Grušas, który w sobotę, 3 lutego, celebrował Mszę św., rozpoczynając tym samym naukowe spotkanie pt. „Nie głosimy bowiem samych siebie” (2 Kor 4,5).

Konferencja zgromadziła prelegentów z Polski i Litwy, którzy skupili się nad tym, żeby przybliżyć sylwetki osób zasłużonych dla seminarium: zarówno w latach, kiedy ono powstawało, jak i w końcu lat 90., gdy została wskrzeszona jego działalność.

Więcej>>>


 

Pracować i własnym przykładem zachęcać do pracy innych

Rozmowa z generałem ANTONIM MIKULSKIM, dyrektorem Służby Badań Przestępstw Finansowych

- W końcu stycznia premier Saulius Skvernelis przyznał Panu stopień generała. Jakie uczucia towarzyszyły Panu, gdy dowiedział się Pan o awansie do najwyższej rangi w służbie wewnętrznej? Jest Pan jak na razie jedynym Polakiem ze stopniem generalskim w niepodległej Litwie.

I ja i moja rodzina przyjęliśmy tę nowinę bardzo spokojnie. Oczywiście, nadanie stopnia generała, to zaszczyt dla mnie, ale nigdy nie rozważałem tego wydarzenia pod kątem swej narodowości. Urodziłem się jako litewski Polak i nic tego nie zmieni.

Więcej>>>


Nowy sezon Polskiego Studia Teatralnego rozpoczęty

Jam się twórcą urodził

Słowa zaczerpnięte z Wielkiej Improwizacji trafnie oddają cel i zadania jakie stawiają przed sobą reżyser i aktorzy Polskiego Studia Teatralnego. Nieprzypadkowo to fragmenty III części „Dziadów” stały się prologiem do kolejnych artystycznych wydarzeń 2018 roku.

– To będzie rok bogaty w wydarzenia. Uczcimy 100. rocznicę Niepodległości, mamy przed sobą kilka premier, festiwal monodramatu. Nie zapomnimy o żadnym widzu i tym starszym, już wytrawnym, mającym swoje oczekiwania, i tym najmłodszym. W naszym repertuarze każdy znajdzie coś dla siebie – mówiła kierownik i reżyser Polskiego Studia Teatralnego Lila Kiejzik.

Więcej>>>


W Solecznikach rozdano nagrody dla biznesmenów

Przedsiębiorczość – dźwignią rozwoju rejonu

Uważany, nie bez podstaw, za region głównie rolniczy, rejon solecznicki od lat dąży do zmiany swojego wizerunku. Samorząd dokłada starań, pracują na to również miejscowi biznesmeni. 2 lutego w Solecznikach odbyła się ceremonia uhonorowania najlepszych przedsiębiorców rejonu, zorganizowana przez samorząd solecznicki.

Prywatna inicjatywa i przedsiębiorczość w warunkach wolnego rynku są podstawą rozwoju gospodarczego. W niektórych dziedzinach gospodarki, takich jak usługi logistyczne czy przewozy transportowe rejon już dzisiaj wyrobił sobie renomę, co jest zasługą przede wszystkim przedsiębiorców, którzy potrafili wywalczyć mocne pozycje na rynku ogólnokrajowym.

Więcej>>>


Zawsze wierni „Piątce” (II)

Dom, w którym nie brakowało miejsca i miłości

O wielu pedagogach „Piątki” były publikowane wspomnienia jej absolwentów w książce „Zawsze wierni „Piątce” i nadal są ostatnio drukowane w „Tygodniku Wileńszczyzny”. Wzruszające, uczące dobroci i patriotyzmu, czasem zabawne, oddające charakter tamtych dawnych czasów, przesiąkniętych trudnymi okolicznościami a jednocześnie bogactwem duchowym.

Niewiele jednak jak dotąd było wspomnień o niezwykłej kobiecie Aleksandrze Wiłunas, pani inspektor w latach 1952-1958. Niezwykłej nie tylko dlatego, że była wspaniałym pedagogiem i wyrozumiałym kierownikiem „Piątki”, ale też dlatego, że to ona wychowywała od małego swoich siostrzeńców: legendę szkoły, jakim był Zbigniew Rymarczyk, jak też jego starszego brata Eugeniusza, który dla prasy polskiej na Litwie i dla szkolnictwa polskiego odegrał niebagatelną rolę, jako zastępca redaktora naczelnego redakcji „Czerwony Sztandar” oraz kierownik polskiej redakcji podręczników szkolnych. Wychowała też ich siostrę Krystynę, absolwentkę „Piątki” roku 1954, która dalszy swój los związała z Polską. Matka ich, Waleria Rymarczyk, z domu Wiłunas, zmarła w roku 1941, gdy dzieci były małe, najmłodsza Krysia miała cztery lata.

Więcej>>>


Ojkofobi i prawdziwy Izraelita

Mimo wzmożonych starań polskiej dyplomacji i wielu środowisk polonijnych określenia „polskie obozy śmierci” czy „polskie obozy zagłady” pojawiają się w zachodnich mediach z regularnością tykania szwajcarskiego zegarka.

Minęła już cała dekada, odkąd dziennik „Rzeczpospolita” zainicjował społeczną akcję walki z diabelskim wręcz zakłamaniem o „polskich obozach śmierci” w środkach przekazu szeroko pojętego Zachodu. Łudzono się, że edukacja i protesty w końcu odniosą pożądany skutek. W tym czasie wysłano setki pism do fałszujących historię redakcji ze słowami: „Czynię Pana redaktora uważnym, że obozy śmierci nie były polskie tylko niemieckie...”. Redakcje na ogół prostowały fałszywe określenia (niektóre nawet przepraszały za fehler), ale co z tego, skoro zapominalskich, niebystrych na umyśle albo wręcz impregnowanych na rzeczywistość żurnalistów summa summarum wcale nie ubywało. Walka więc z „polskimi obozami” przypominała trochę walkę z wiatrakami.

Więcej>>>


<<<Wstecz