Piesza Pielgrzymka Miłosierdzia Ejszyszki – Ostra Brama

Wyzwoleni przez Prawdę i obmyci w deszczu

Prawie 200 uczestników pielgrzymowało w tym roku tradycyjnym szlakiem z Ejszyszek do Ostrej Bramy. W ciągu czterech dni, 10-14 lipca, pątnicy przemierzyli ponad 100 km, mijając po drodze takie parafie jak Butrymańce, Soleczniki, Kamionkę, Turgiele, Rudomino.

„Prawda was wyzwoli” (J 8, 22) – to hasło obrano jako motto przewodnie, a nawiązywało ono do obchodzonego w Kościele na Litwie Roku bł. Teofila Matulionisa.

– Pamiętajcie, że gościnność, ofiarność, dzielenie się najlepszym to są piękne tradycje Wileńszczyzny. Doświadczyliśmy tego na szlaku. Zwyczaje te są zakorzenione przez naszych dziadów i pradziadów. Czasem się wydaje, że my należymy już do innego pokolenia: zapracowanego, zatroskanego i zabieganego… Niemniej jednak to do nas należy przejęcie tych odwiecznych dóbr poprzednich pokoleń, ponieważ łączy nas wiara w Chrystusa – mówił ks. Wiktor Kudriaszow, podsumowując 4-dniowe rekolekcje w drodze.

By Słowo dotarło

Ks. Wiktor Kudriaszow, wikariusz z wileńskiej parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP na Zwierzyńcu, od pięciu lat jest odpowiedzialny za przygotowanie pielgrzymki. Wspólnie z ks. Markiem Gładkim, proboszczem z Podbrzezia i ks. Tadeuszem Švedavičiusem, proboszczem z Połuknia i Rudziszek czuwa nad tym, żeby pielgrzymka odbyła się i żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik, a uczestnicy mogli spokojnie oddać się modlitwie i wędrowaniu. Z konferencjami i nabożeństwami każdego dnia do pielgrzymów dołączali różni księża, którzy z powodu obowiązków nie mogli na kilka dni zostawić swoich parafii. Ks. Ronald Kuźmicki z kościoła Ducha Świętego w Wilnie głosił rozważania nt. prawdy w życiu codziennym chrześcijanina. W Butrymańcach do pielgrzymów dołączył proboszcz ks. Józef Aszkiełowicz, który przed 27 laty wraz z ks. Mirosławem Balcewiczem rozpoczął tę piękną tradycję pieszego pielgrzymowania po Wileńszczyźnie. Każdego roku dociera on do pielgrzymów.

W tym roku kapłani wprowadzili nową tradycję – konferencje były głoszone nie tylko po drodze, ale także i na postojach, żeby lżej było słuchać i przyswajać Słowo Boże. W Solecznikach pielgrzymów witał proboszcz ks. prałat Wacław Wołodkowicz, zaś wikariusz ks. Mirosław Anuszkiewicz dołączył do pątników z konferencją.

Pielgrzymi w sposób szczególny dziękowali Stwórcy za dar, jaki otrzymali w osobie śp. ks. Marka Butkiewicza, który przed pół rokiem odszedł do Pana, a który przez ostatnie lata z tak wielkim zapałem posługiwał na pielgrzymim szlaku do Ostrobramskiej Pani.

Jak po dnie Morza Czerwonego

Konferencję o spowiedzi wygłosił ks. Andrzej Byliński z parafii pw. śś. Piotra i Pawła w Wilnie. Drugi dzień pątnicy zakończyli na adoracji Najświętszego Sakramentu w kościele pw. Wniebowzięcia NMP w Turgielach.

Pielgrzymi podkreślali, że nawiedzające tego dnia Wileńszczyznę ulewy ich nie zmoczyły. – Właściwie to przeszliśmy suchą nogą, niczym Naród Izraelski prowadzony przez Mojżesza przez Morze Czerwone. Deszcz lał obok, albo wtedy, gdy byliśmy na modlitwie w kościele i tam przeczekaliśmy ulewę – opowiadała Wilhelma Czerniawska, mama 8-letniej Moniki Lisenkowej, z którą pielgrzymuje już drugi raz. A jak zapowiedziała dziewczynka, na następny rok też się szykują. Co prawda, ulewa i burza dopadła pielgrzymów, ale dopiero ostatniego dnia, gdy byli na prostej do Ostrej Bramy i wtedy to już niczym się nie przejmowali. Wyruszając trzeciego dnia z Turgiel, pielgrzymi uczestniczyli we Mszy św., którą celebrował ks. Marek Gładki, dziękując za 15-lecie kapłaństwa. Zaś wieczorem w Rudominie pielgrzymi kończyli dzień piękną modlitwą ku czci Bogurodzicy – Akatystem.

Gdzie Ejszyszki, a gdzie Kazachstan…

Ze Słowem Bożym i posługą sakramentalną do pielgrzymów dotarli także ks. Franciszek Jusiel i ks. Andrzej Bogdziewicz, pracownicy sądu kościelnego archidiecezji wileńskiej. Ks. Andrzej, który przed laty chodził w tej pielgrzymce, wygłosił homilię podczas Mszy św. w Ostrej Bramie.

Z pomocą kapłanom przychodzi cała ekipa ludzi – siostry ze Zgromadzenia Jezusa Miłosiernego, porządkowi (czuwający nad przepuszczaniem pojazdów), schola (w większości młodzi z podbrzeskiej scholi „Randeo Anima”). Każdy udzielał się jak mógł, np. Tadeusz Romanowski z Solecznik rozdawał pielgrzymom reprodukcje obrazu „Powrót syna marnotrawnego” Rembrandta.

S. Anna Mroczek ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów podzieliła się swoimi wrażeniami z pieszej pielgrzymki do jedynego sanktuarium maryjnego w Azji Środkowej – Matki Bożej Królowej Pokoju w Oziornoje, miejscowości położonej na północy Kazachstanu, założonej przez polskich zesłańców w roku 1936. Podczas II wojny światowej zimą nastał głód, podczas którego mieszkańcy modlili się do Matki Bożej o ratunek. W Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, podczas gwałtownych roztopów woda wypełniła powierzchnię wyschniętego jeziora na zachodnim krańcu wsi. W powstałym jeziorze pojawiło się mnóstwo ryb. Ludzie uznali to wydarzenie za cud. Ryby uratowały ich od śmierci głodowej. Na pamiątkę tamtych wydarzeń powstała w końcu lat 90. w tej wsi parafia, a figurkę Matki Bożej z siecią pełną ryb, ustawioną nad brzegiem jeziora, otoczono kultem. Tak się składa, że właśnie w Kazachstanie pracuje kapłan Jerzy Lubianiec, który pochodzi z Solecznik, a który niegdyś często uczestniczył w pieszej pielgrzymce z Ejszyszek do Ostrej Bramy.

Tu się chce wracać

– Życzliwość spotkanych tutaj ludzi, duchowość kapłanów, którzy prowadzą i spotykają pielgrzymkę – to wszystko przyciąga i sprawia, że z roku na rok czeka się na ten wyjątkowy czas wędrownej modlitwy – dzielił się swoimi spostrzeżeniami Tadeusz Nosewicz z Balingródka. Od siedmiu lat rokrocznie można go spotkać, jak niesie krzyż lub pielgrzymkową tablicę.

Teresa Bryżys na pielgrzymkę wybrała się po raz pierwszy. Mimo przeszkód potrafiła wygospodarować czas i, jak mówi, nie żałuje. – Nikt mnie nie namawiał, po prostu czułam, że muszę iść. Myślę, że był to głos Pana Boga, który każdego z nas zawołał na ten szlak – zwierzała się pątniczka Teresa.

Grażyna Radzewicz od wielu już lat posługuje robiąc zdjęcia. Nawet urlop planuje w taki sposób, żeby być na pielgrzymce. Jej zdjęcia składają się na bogate archiwum rekolekcji w drodze. Każdy z pątników idzie w wiadomej tylko jemu i Bogu intencji. Właśnie te prośby, które nosi w sercu, można przedstawić na wspólnej modlitwie podczas odmawiania różańca. Kleryk Waldemar Szyrwiński wyczytywał najprzeróżniejsze prośby, kierowane za wstawiennictwem Ostrobramskiej Pani. O zdrowie, o pomyślność na egzaminach, o dobry wybór drogi życiowej, o rozeznanie powołania. Często się przewijała prośba… o dobrą żonę, czy też męża. „Specjaliści” twierdzą, że pielgrzymka – to jedyne miejsce, gdzie poderwiesz dziewczynę, nosząc skarpety do sandałów. Tak czy inaczej – na pielgrzymce matki proszą i dziękują za potomstwo, ojcowie polecają Bogu swoje rodziny.

Miodowe cztery dni

Marzena i Piotr Jerenkiewiczowie chodzili w pielgrzymce jeszcze w narzeczeństwie. Marzena była pierwsza, potem wciągnęła swego chłopaka, który pochodzi z Turgiel i rokrocznie był świadkiem, jak pielgrzymki – i ejszyska, i suwalska – przechodziły przez wioskę. Dopiero za namową Marzeny zdecydował się wyruszyć na szlak. Jak teraz twierdzi, na pielgrzymkę chce się wracać każdego roku. – Nie da się opowiedzieć o tych przeżyciach, kiedy człowiek doświadcza Bożego działania w swoim sercu – zwierzał się świeżo upieczony małżonek. Jerenkiewiczowie ślub zawarli w przededniu wyruszenia pielgrzymki i na swoją podróż poślubną zaplanowali właśnie rekolekcje w drodze.

Czwartego dnia pieszej wędrówki do Matki Bożej w Ostrej Bramie, pogoda pielgrzymów nie oszczędziła: burza i ulewa przemoczyły doszczętnie każdego. Deszcz zmył wiele, był symbolicznym oczyszczeniem duszy, ale nie zmył radości i satysfakcji z twarzy pątników, którzy w strugach deszczu zatańczyli tradycyjnego poloneza pod Ostrą Bramą.

Teresa Worobiej
Na zdjęciach: pielgrzymi chwalą Boga nie tylko słowem – do modlitwy włączają całe ciało; polonez pod Ostrą Bramą.

Fot.
autorka

<<<Wstecz