Jestem dumny skończyłem UwB
27 lipca 2010 roku stanie się dniem historycznym, jeżeli chodzi o osiągnięcia polskiej oświaty na Litwie. W tym dniu dyplomy otrzymali absolwenci pierwszej promocji pierwszej w okresie powojennym wyższej polskiej uczelni w litewskiej stolicy Filii Uniwersytetu w Białymstoku w Wilnie. Dotrwać do egzaminów licencjackich i złożyć je za pierwszym podejściem udało się 39 studentom ekonomii i informatyki. Kolejnych studentów obrona prac na stopień bakalarza dopiero oczekuje. Mniej więcej połowie tych, którzy przed trzema laty podjęli naukę na filii, nie udało się z różnych przyczyn zrealizować ambitnych planów.
W krótkiej jak na razie, bo zaledwie trzyletniej historii Filii UwB, nie było łatwo studentom, kadrze pedagogicznej, ani głównym inicjatorom powołania uczelni do życia dziekanowi wydziału profesorowi Jarosławowi Wołkonowskiemu oraz prodziekanowi dr Alinie Gryni. Początek działalności placówki związany z jej rejestracją w systemie oświatowym Litwy wyglądał wręcz na istny węzeł gordyjski. Jak tylko jedną biurokratyczną przeszkodę na drodze rejestracji usuwało się, natychmiast na jej miejscu pojawiało się kilka nowych. Oporne zwłaszcza było Centrum Badania Jakości Studiów tudzież Rada Uniwersytecka, które to instytucje miały złożyć swą opinię do litewskiego ministerstwa oświaty na temat wniosku władz Uniwersytetu w Białymstoku o zarejestrowanie filii dwóch wydziałów tej uczelni w Wilnie. Mimo że prawo Unii Europejskiej, jak też litewskie ustawodawstwo zezwalało na zakładanie filii zagranicznych uczelni wyższych w krajach członkowskich po spełnieniu przez nie formalnych wymogów (Uniwersytet w Białymstoku spełnił wszystkie wzorowo), to wspomniane instytucje litewskie próbowały sprawę przeciągać, by uniemożliwić rekrutację studentów na najbliższy rok. Potrzebna więc była determinacja inicjatorów założenia filii, jak też mocne wsparcie ze strony ówczesnego rządu Gediminasa Kirkilasa, by pokonać opór różnego rodzaju urzędników, działaczy politycznych oraz półinteligentów.
Premier Gediminas Kirkilas, którego rząd wspierała Akcja Wyborcza Polaków na Litwie, był wyjątkowo otwarty na ideę powołania filii zagranicznej uczelni wyższej z Polski w Wilnie. Co złego będzie dla Litwy, jeżeli jej obywatele będą mieli dodatkową okazję na zdobycie wyższego wykształcenia bez kosztów własnych ze strony budżetu państwa, wielokrotnie powtarzał swą pozytywną opinię w tej sprawie.
Koniunktura była też sprzyjająca. Relacje z rządem Jarosława Kaczyńskiego były bardzo dynamiczne, konstruktywne, ciepłe. Polska firma akurat wchodziła z największą inwestycją w sektor energetyczny Litwy, nabywając rafinerię w Możejkach. Zadaniem przedstawicieli AWPL w rządzie Kirkilasa było jedynie wykorzystać wyjątkowo sprzyjające okoliczności polityczne. Przy każdej wizycie polskiego premiera w Wilnie imperatywem było włączenie sprawy rejestracji Filii UwB w porządek dwustronnego spotkania.
Ostatecznie rząd Kirkilasa nawet wbrew negatywnej opinii Rady Uniwersyteckiej wydał zezwolenie na rejestrację Filii UwB. Pamiętam jak wywołało to wściekłość ówczesnego szefa Rady Uniwersyteckiej Valentinasa Stundysa (aktualnie, o ironio, jest on przewodniczącym sejmowego komitetu oświaty), który w państwowej telewizji podczas dyskusji o zagrożeniach dla Litwy ze strony wielkiego wschodniego sąsiada straszył widzów zagrożeniem ze strony... strategicznego partnera Polski. Co my tutaj rozwodzimy się o zagrożeniach ze strony Rosji, w Wilnie powstaje filia polskiego uniwersytetu. To jest dopiero zagrożenie, perorował prominentny polityk aktualnie rządzącej partii konserwatywnej.
Niestety, takie dzisiaj mamy realia w naszym kraju. To, co polskie w Wilnie, przez wielu polityków, pseudointeligentów jest uważane nie za bogactwo tylko za zagrożenie. Filia przecież nie miała łatwego startu, laurek ze strony władz nie bardzo można oczekiwać również w przyszłości. Na sukcesy będzie musiała zarobić ciężką, wytrwałą pracą, kreatywnością, umiejętnością radzenie sobie w niełatwych warunkach wolnego rynku, panującego również w dziedzinie oświaty wyższej.
Na potencjał naukowy uczelnia narzekać nie może, ma zgrany duet zarządzający placówką, no i ma szlachetny, ambitny cel wykształcić kolejne pokolenia dwukulturowej inteligencji wileńskiej. Pierwszy etap, który odważę się nazwać największym osiągnięciem społeczności polskiej na Litwie za cały okres niepodległości, powołanie wyższej uczelni w języku polskim w Wilnie mamy za sobą. Warto zaznaczyć, że tylko bardzo nielicznym mniejszościom narodowym w Europie udała się ta sztuka. Ważne teraz, by tę unikalność promować, słowem wspierać, żeby rosła renoma, prestiż uczelni. By stała się ona popularna i modna w Wilnie i na Litwie. By kolejne pokolenia młodych Polaków (i nie tylko) mogły z dumą powiedzieć: Skończyłem studia na filii UwB.
Tadeusz Andrzejewski