Zmienia się mozaika demograficzna rejonu wileńskiego
Prawie tysiąc dzieci na Tysiąclecie Litwy
Powoli zaczynają topnieć śniegi, coraz częściej ponury zimowy krajobraz rozjaśniają nieśmiałe promienie słońca, a za kilka tygodni w rodzinne strony zaczną powracać bociany, ptaki wszelako zwiastujące nie tylko nadejście wiosny…
Ubiegły rok, który do historii niepodległej Litwy wpisał się nie tylko jako rok obchodów Tysiąclecia, a dla wielu dał się we znaki jako rok pogłębiającego się kryzysu gospodarczego, na szczęście nie był totalnie kryzysowym w zakresie demografii. Chociaż w skali całego kraju w roku ubiegłym znowu liczba zgonów przewyższyła liczbę urodzeń, zdaniem specjalistów, są już oznaki powolnego wyjścia z zapaści demograficznej.
Według danych Urzędu Stanu Cywilnego samorządu rejonu wileńskiego, w naszym rejonie w ciągu 2009 roku na świat przyszło 959 dzieci (465 dziewczynek i 494 chłopców), a wydane akty zgonu stanowiły liczbę 1149.
– Porównując ubiegłoroczną liczbę urodzeń z 2008 rokiem, kiedy wydaliśmy 890 metryk urodzenia i 1344 akty zgonu, widzimy, że przyrost naturalny, chociaż nieznacznie, ale wspina się do góry. Wskaźnik śmiertelności, co prawda, przewyższa wskaźnik urodzenia i sytuacja taka trwa już wiele lat – zaznacza Edwarda Časiene, kierowniczka Urzędu Stanu Cywilnego samorządu rejonu wileńskiego.
Wszystkie maluchy naszego rejonu, które przyszły na świat w jubileuszowym 2009 roku, w ramach akcji „Dziecko Tysiąclecia” zostały obdarowane skromnymi, aczkolwiek z uwagi na doniosłość tej daty, bardzo cennymi i symbolicznymi upominkami – jubileuszowymi nalepkami z logotypem i nazwą trwającej akcji, albumami na zdjęcia. Rodzice „szczególnych” nowo narodzonych dzieci – bliźniaków – otrzymali w prezencie skórzane okładki na metryki urodzenia.
– Te skromne prezenty wszyscy rodzice przyjmowali z radością. Byli mile zaskoczeni tym gestem i serdecznością życzeń, bo tak naprawdę nie wielkość prezentu czy jego cena się liczy, ale uwaga wobec człowieka – stwierdziła Apolonia Paulavičiute, st. specjalistka Urzędu Stanu Cywilnego, dodając, że wielu młodych rodziców nawet nie wiedziało o tej historycznej dacie. Akcja więc miała poniekąd także edukacyjne znaczenie…
Według pani Časiene, każdy kolejny rok przynosi jakąś „sensację”. Ubiegły rok wyróżnił się tym, że w rejonie urodziło się aż 17 par bliźniaków! Rok wcześniej na świat przyszło tylko 7 par bliźniaków, ale dwie mamy urodziły trojaczki.
Statystyka urodzeń jest wiernym odzwierciedleniem sytuacji społecznej i obyczajowej w kraju. Zdaniem kierowniczki USC rejonu wileńskiego, zjawiskiem nadal bardzo powszechnym są samotne matki.
– W minionym roku mieliśmy 76 samotnych matek, z których aż 5 były niepełnoletnie. W 115 przypadkach dziecko się urodziło w tzw. związkach pozamałżeńskich, kiedy związany przysięgą ślubu z inną kobietą mężczyzna daje swoje nazwisko dziecku urodzonemu w tzw. związku nieformalnym. 766 pociech przyszło na świat w rodzinach pełnych. Ciekawostką może być to, że ósmego dziecka doczekały dwie rodziny. Dwie rodziny doczekały się siódmego, także dwie – szóstego maleństwa, zaś osiem rodzin – piątego. Czwarte dziecko urodziło się w dwudziestu rodzinach, a 115 mam urodziło swoje trzecie dziecko, 352 – drugie. Najwięcej kobiet, bo aż 458, urodziło pierwsze dziecko – z radością wylicza Edwarda Časiene.
Jak wynika z danych przytoczonych przez kierowniczkę USC, tradycja rodzin wielodzietnych w rejonie powoli odchodzi w przeszłość.
Najmłodsza mama w ubiegłym roku liczyła dopiero 15 lat, najmłodszy ojciec – lat 16. Najstarsza mama – 46 lat, a najstarszy ojciec – 52 lata.
Ciekawa geografia urodzeń
Urząd Stanu Cywilnego równolegle z rejestracją dzieci urodzonych w rejonie wileńskim, rejestruje maleństwa urodzone za granicą u osób, które z różnych przyczyn, a najczęściej w poszukiwaniu pracy, opuściły ojczyste tereny.
W ubiegłym roku najwięcej maleńkich emigrantów z rejonu wileńskiego – 24 – urodziło się w Wielkiej Brytanii. W Polsce i Rosji przyszło na świat po piątce maluchów, w Hiszpanii i na Białorusi po troje, w Norwegii, Szwajcarii i Włoszech – po dwoje, a na Ukrainie, w Izraelu, Danii, USA i Algierii po jednym dzidziusiu.
W 1990 roku został wprowadzony obowiązek przerejestrowania na Litwie wszystkich aktów cywilnych, które były dopełnione poza granicami kraju. To oznacza, że każdy obywatel Litwy, który wstępuje w związek małżeński za granicą lub doczekuje tam potomstwa, ma obowiązek dopełnienia tej formalności również w kraju swego pochodzenia. Celem tego wymogu jest gromadzenie właściwych danych o człowieku.
Globalizacja a sprawy rodzinne
Prognozując, że Czytelników zaciekawi temat zmian zachodzących w dziedzinie spraw cywilnych, które w znaczący sposób przeobrażają naszą rzeczywistość, pani Edwarda podaje także dane o pochodzeniu rodziców dzieci zarejestrowanych w rejonie wileńskim. Otóż sześć matek nowo narodzonych mieszkańców rejonu są obywatelkami Rosji. Cztery mamy pochodzą z Białorusi, dwie z Polski i dwie z Ukrainy. Jedna mama jest rodem z Izraela.
Natomiast znacznie szersza jest geografia krajów pochodzenia tatusiów. – Poza Rosją, Białorusią, Armenią, Łotwą, Polską i Ukrainą, był jeszcze Izrael, Włochy, Mołdawia, Kazachstan, Szwajcaria, Szwecja, Wielka Brytania, a nawet Republika Południowej Afryki – mówi pani Edwarda, zaznaczając, że z każdym rokiem ta różnorodność, która jest skutkiem emigracji zarobkowej i globalizacji, rozszerza się.
Podobnie wzrostowi liczby dzieci urodzonych za granicą, których jeden z rodziców pochodzi z rejonu wileńskiego, zwiększa się liczba ślubów zarejestrowanych za granicą przez naszych obywateli. Z każdym rokiem rejonowy USC wydaje coraz więcej zaświadczeń o rejestrowaniu aktów zawarcia związku małżeńskiego za granicą. O ile kiedyś wybrankami mieszkańców rejonu najczęściej byli obywatele takich krajów jak: Białoruś, Rosja, Ukraina i Polska, o tyle dzisiaj nasi mieszkańcy wybierają sobie za żony czy mężów ludzi pochodzących z tak egzotycznych krajów, jak Japonia, Wietnam, czy państwa afrykańskie.
Kryzys na… wyobraźnię?
Pracowniczki USC rejonu wileńskiego policzyły, że na długiej liście imion, które w minionym roku nadawano nowo narodzonym dzieciom, najczęściej powtarzały się trzy imiona. Dominowały Daniele w żeńskim i męskim wydaniu tego imienia. Powtórzyły się 35 razy. 30 razy w ciągu roku powtórzyły się Emilie i Emilowie, 27 razy – Dominiki i Dominikowie, natomiast Kamile w dwóch rodzajach powtórzyły się 25 razy.
Do kalendarza imion, które swym dzieciom nadawali rodzice w 2009 roku wpisały się również imiona tak nietypowe dla Litwy, a już tym bardziej Wileńszczyzny, jak: Vasare, Varsa, Teja, Jore, Rijana, Myleja oraz modne ostatnio Sniege, Urte, Doroteja, Guosne, Gunde, Liepa, Gitaute, Meda, Darina, Kordelia, czy serialowe imię chłopca Armand albo Damir. A już prawdziwym zaskoczeniem dla pracowniczek USC był wybór dla dziecka imienia Grantas… Wśród rzadko spotykanych Edwarda Časiene wymienia imiona męskie: Rejus, Majus, Elijus, Alnis, Tauras, Žygis.
Na szczęście nie wszyscy rodzice wyróżnili się tak górnolotną wyobraźnią i niektórzy dla swych pociech nadawali tradycyjne, piękne imiona: Agata, Maria, Alina, Urszula, Adam, Jan, Stanisław, Vytautas, Andrzej, Mateusz, Algimantas… Niestety, te imiona występowały tylko pojedynczo.
Nawet taka wydawałoby się niewinna rzecz, jak wybór imienia dla dziecka, nie wspominając o innych zachodzących procesach sugeruje, jak zmienia się skład demograficzny podwileńskich terenów.
Ślubów mniej, ale i rozwodów mniej
Zdaniem Edwardy Časiene, ubiegły rok był mniej obfity w zawieranie ślubów. Jeśli w 2008 roku wydano 533 akty ślubu cywilnego, to w 2009 wydano tylko 443 takie akty. Zarejestrowano 193 rozwody i 698 aktów poprawek i dopełnień do wydanych wcześniej dokumentów. Razem ze wspomnianymi powyżej metrykami urodzeń i aktami zgonu w ciągu roku USC rejonu wileńskiego zarejestrował 3 442 akty cywilne. Przykładowo, w rejonie kowieńskim łączna suma zarejestrowanych aktów cywilnych wyniosła 3101.
– Obecna liczba rozwodów nie napawa optymizmem, ale w porównaniu z rokiem 2007, gdy zarejestrowaliśmy ich aż 285, czy 2008 rokiem, kiedy było 273 aktów o rozwodzie, liczba ta i tak jest znacznie mniejsza. Rejestracji rozwodów za granicą w ubiegłym roku w ogóle nie mieliśmy. Instytucja małżeństwa, tradycyjnej pełnej rodziny w ostatnich latach straciła swą dotychczasową wartość. Młodzież podąża za krzykiem mody i w wielu przypadkach opowiada się za wolnym związkiem, bez zobowiązań – według Edwardy Časiene, dla osób bardziej odpowiedzialnych najważniejszym powodem do połączenia się więzami przysięgi małżeńskiej jest dziecko, które wkrótce ma przyjść na świat.
W ostatnich latach nasiliła się tendencja do zawierania wyłącznie kościelnego ślubu, który w ciągu 10 dni bez uroczystej ceremonii powinien być zarejestrowany w Urzędzie Stanu Cywilnego według miejsca zamieszkania jednego z małżonków. W zeszłym roku było 78 takich ślubów, 34 śluby były zawarte za granicą.
Jak zaznaczają pracowniczki USC, w 2009 roku małżeństwa zawierane po raz pierwszy stanowiły 84-85 proc., dla 12 proc. pań i 13 proc. panów marsz Mendelssohna zagrano po raz drugi, zaś 2 proc. mężczyzn i 1 proc. kobiet w związek małżeński wstąpiło po raz trzeci.
Nowością w urzędowym ceremoniale weselnym jest rejestrowanie ślubu „wyjazdowego”. Pracownicy Urzędów Stanu Cywilnego na Litwie takie usługi mogą świadczyć od 1 września 2009 roku. Chętnych złożenia ślubów na tle malowniczych parków czy w podmiejskich ekskluzywnych restauracjach i posiadłościach nie brakuje. Jednakże aby taki ślub był możliwy, należy spełnić odpowiednie warunki, ustalone przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Pracownik USC rejonu wileńskiego ma prawo dojechać na ślub, jeżeli jeden z przyszłych małżonków jest mieszkańcem rejonu i ceremonia zaślubin odbywa się na terytorium naszego samorządu. Tradycyjnie miesiącami największego boomu weselnego jest lipiec, sierpień i wrzesień. Na te miesiące już zebrano najwięcej podań. Są zgłoszenia również na śluby wyjazdowe. Bociany po powrocie z ciepłych krajów będą więc musiały wykonać niejeden rejs z nosidełkiem w dziobie.
Irena Mikulewicz
Na zdjęciu: w 2008 roku rodzina Bożeny i Władysława Garnegów ze Skojdziszek doczekała się potrójnego szczęścia - w roku ubiegłym na świat przyszło aż 17 par bliźniaków.
Fot. archiwum