Ostra Brama – remont czy dewastacja?

W ubiegłym tygodniu Wilno zbulwersowała wiadomość o zmianach poczynionych w Kaplicy Ostrobramskiej. W wyniku prac, trwających w styczniu i lutym br., na stare przedwojenne schody oraz kafelki, pochodzące z 1932 roku, położono nowe pokrycie. Stare poręcze zastąpiono nowymi, zmieniono również drzwi przy wejściu.

Skandal wybuchł po udostępnieniu kaplicy wiernym, gdy Departament Dziedzictwa Kulturowego Litwy nakazał wstrzymanie wszelkich dalszych prac. Traf chciał, że tuż po remoncie wierni spostrzegli „ubytki” innego rodzaju: brak kilku wotów (7 złotych serduszek), po których pozostały jedynie ślady po prawej i lewej stronie ołtarza.

Gdy Departament Dziedzictwa Kulturowego RL zarzucił wykonawcom remontu dewastację zabytku architektury, ks. prałata Jana Kasiukiewicza, proboszcza parafii pw. św. Teresy, kustosza sanktuarium w Ostrej Bramie oraz Rimantasa Dalgedę, zastępcę ekonoma kurii Archidiecezji Wileńskiej zasypano pytaniami. Niestety, ww. osoby były dość powściągliwe w odpowiadaniu na pytania dziennikarzy.

Więcej>>>


„Wilia” jubileuszowa, ale nieświąteczna

Jubileuszowy rok Polskiego Artystycznego Zespołu Pieśni i Tańca „Wilia” trudno nazwać dla niego pomyślnym. Świętujący w tym roku 55 lat swego istnienia, pierwszy powstały po wojnie polski zespół, został pozbawiony nawet minimalnego wsparcia materialnego.

Po zlikwidowaniu z dniem 1 stycznia br. „Taurakalnio Kulturos Centras”, do którego należała „Wilia”, padła propozycja od Regionalnego Centrum Kultury Administracji Powiatu Wileńskiego wzięcia pod swoją pieczę zespołu, co faktycznie jest tylko mydleniem oczu. Żywot powiatu będzie krótkotrwały, a wymagania stawiane względem pracy kierownictwa zespołu świadczą o braku kompetencji ludzi, którzy mają decydować o pracy zespołu amatorskiego. Zdziwienie budzi fakt likwidacji etatów. Niegdyś zespół miał opłacanych siedem etatów, później cztery, a teraz zaledwie jeden. Jest to drastyczne pogorszenie sytuacji zespołu i zamach na kulturę polską. Władze litewskie jeszcze raz potwierdziły, że przy byle okazji starają się uszczuplić stan posiadania społeczności polskiej. Po bezprecedensowej akcji wywłaszczenia Polaków z ojcowizny, atakach na szkolnictwo polskie, samorządy, zakazach stosowania dwujęzycznych napisów, teraz uderzono w kulturę...

Więcej>>>


Z politycznego podwórka

Hammarbergowi odpowiedź po litewsku

Thomas Hammarberg, komisarz Rady Europy ds. praw człowieka, który latem zeszłego roku odwiedził Litwę, przesłał ostatnio pismo do premiera naszego kraju. Zwrócił w nim uwagę szefowi litewskiego rządu na ciągle nierozwiązane problemy mniejszości narodowych, dotyczące zwłaszcza publicznego używania ich języka ojczystego tudzież pisowni imion i nazwisk. Premier Kubilius, jak to w zwyczaju naszych polityków, odreagował na list obietnicami. Z wypiekami na twarzy więc czekamy na wiosnę i jesień (takie tym razem padły terminy zrealizowania obietnic), by się przekonać, co warte są słowa premiera...

Tymczasem Hammarberg po wizytacji Litwy i przeanalizowaniu sytuacji w kilku innych europejskich państwach, gdzie zaistniały problemy z przestrzeganiem praw mniejszości narodowych, na swej oficjalnej stronie internetowej zamieścił tekst, któremu dał tytuł: „Niezbędne jest przestrzeganie praw językowych mniejszości narodowych – ich negowanie uderza w prawa człowieka, prowadzi do napięć między wspólnotami”.

Więcej>>>


Zmienia się mozaika demograficzna rejonu wileńskiego

Prawie tysiąc dzieci na Tysiąclecie Litwy

Powoli zaczynają topnieć śniegi, coraz częściej ponury zimowy krajobraz rozjaśniają nieśmiałe promienie słońca, a za kilka tygodni w rodzinne strony zaczną powracać bociany, ptaki wszelako zwiastujące nie tylko nadejście wiosny…

Ubiegły rok, który do historii niepodległej Litwy wpisał się nie tylko jako rok obchodów Tysiąclecia, a dla wielu dał się we znaki jako rok pogłębiającego się kryzysu gospodarczego, na szczęście nie był totalnie kryzysowym w zakresie demografii. Chociaż w skali całego kraju w roku ubiegłym znowu liczba zgonów przewyższyła liczbę urodzeń, zdaniem specjalistów, są już oznaki powolnego wyjścia z zapaści demograficznej.

Według danych Urzędu Stanu Cywilnego samorządu rejonu wileńskiego, w naszym rejonie w ciągu 2009 roku na świat przyszło 959 dzieci (465 dziewczynek i 494 chłopców), a wydane akty zgonu stanowiły liczbę 1149.

Więcej>>>


Wielki Post – okazją do skupienia

Uczniowie Szkoły Średniej w Jałówce mieli niecodzienne spotkanie. We wtorek, 23 lutego, placówkę odwiedził JE ks. bp Juozas Tunaitis. Nie była to pierwsza wizyta Ekscelencji w tej podwileńskiej miejscowości – biskup już po raz trzeci przybył do młodzieży tej placówki.

W gronie zaszczytnych gości znaleźli się: Maria Rekść, mer rejonu, Tadeusz Czerniawski, starosta gminy mickuńskiej, na której terenie znajduje się szkoła. Obecni byli także księża, którzy przybywają do szkoły na rekolekcje – ks. Wacław Wołodkowicz, ks. Jacek Paszenda oraz ks. Tadeusz Jasiński. Ks. Tadeusz jest szczególną chlubą szkoły, bowiem w tym gronie pedagogicznym zrodziło się jego powołanie, jednak zostając kapłanem nie opuścił szkoły i nadal prowadzi tu lekcje religii.

Więcej>>>


Wystawa artystów z Bydgoszczy w DKP

„Dokąd idziemy?”

Z pewnością wielu miłośnikom sztuki wystawa twórczości artystów plastyków z Bydgoszczy pod takim właśnie tytułem, zainaugurowana w piątkowe popołudnie w Domu Kultury Polskiej w Wilnie, częściowo pomoże znaleźć odpowiedzieć, dokąd właściwie zmierza świat…

W przestronnym holu DKP wyeksponowało swe prace osiemnastu artystów bydgoskich, związanych z Bydgoszczą swym urodzeniem lub edukacją plastyczną: Aleksander Dętkoś, Tomasz Dobiszewski, Anna Drejas, Kuba Elwertowski, Jan Gordon, Krzysztof Gruse, Tomasz Karcz, Dorota Kuczma, Wacław Kuczma, Viola Kuś, Paweł Lewandowski-Palle, Jacek Piątek, Jerzy Puciata, Jerzy Riegiel, Bartek Skolimowski, Ryszard Wietecki, Wojciech Woźniak i Wojciech Zamiara.

Więcej>>>


„Kaziuk” w Polskę wyruszył

Zapoczątkowane przed ćwierćwieczem przez Lidzbark Warmiński świętowanie wileńskiej tradycji kaziukowej rozpowszechniło się niemal na całą Polskę. Zwłaszcza tam, gdzie mieszkają ci, którzy po latach wojny i przeżyciach związanych z prześladowaniami Polaków przez sowiecki reżim, musieli opuścić swe rodzinne strony, swoją ojcowiznę, do której przez całe życie tęsknią.

Tajemnica tego, dlaczego niewielkie miasto na Warmii stało się inicjatorem powrotu do wileńskich tradycji, kryje się w ludziach, którzy tu mieszkają, pracują, tworzą i tęsknią do tego, co zaszczepili im rodzice, dziadkowie. Ponad 70 proc. ludności Lidzbarka Warmińskiego stanowią ludzie o korzeniach wileńskich.

W tym roku wystąpi tu znany na całym świecie Zespół Pieśni i Tańca „Wileńszczyzna” oraz śpiewaczy zespół rodziny Saszenków.

Więcej>>>


Vancouver przekazało pałeczkę Soczi

21. Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Vancouver przechodzą do historii. Były udane pod względem sportowym, zwłaszcza dla polskiej ekipy, nie brakowało jednak wpadek organizacyjnych.

Polacy jechali do Kanady pełni nadziei, po świetnych występach w Pucharze Świata Justyny Kowalczyk i z medalowymi szansami Adama Małysza, którego forma rosła z dnia na dzień oraz Tomasza Sikory.

Sukces jest jednak zaskakująco duży. Polscy sportowcy zdobyli sześć medali, w tym jeden najcenniejszy - Kowalczyk w biegu na 30 km. Tym samym, 38 lat po zdobyciu złotego medalu przez Wojciecha Fortunę, Polska doczekała się drugiego „zimowego” mistrza olimpijskiego.

Początek olimpijskich zmagań nie wróżył jednak podopiecznej trenera Aleksandra Wierietielnego aż takiego sukcesu. Biegaczka z Kasiny Wielkiej zaczęła od piątego miejsca na 10 km, a później zdobyła srebrny medal w sprincie i brązowy w biegu łączonym, ale na trasach w Whistler królowała Norweżka Marit Bjoergen. Dominacja rywalki wywoływała nerwowe reakcje w polskim obozie - narzekano na zbyt łatwe trasy, zarzucano Skandynawce wspomaganie się lekami na astmę.

Więcej>>>


<<<Wstecz