Jubileusz 10-lecia Muzeum Etnograficznego Wileńszczyzny

Nie opuszczą rąk

Skromnie, bez wielkiej pompy i rozmachu, w gronie najbliższych współpracowników, partnerów i sympatyków zostanie odznaczony jubileusz 10-lecia działalności Muzeum Etnograficznego Wileńszczyzny w Niemenczynie, a rocznicowa impreza odbędzie się w najbliższą sobotę, 6 lutego br.

Jak zapowiedział Algimant Baniewicz, dyrektor placówki, z tej okazji organizatorzy zapraszają na okolicznościowy koncert z udziałem działającej przy muzeum młodzieżowej kapeli podwórkowej, zespołu folklorystycznego „Sużanianka” oraz „Kapeli Świętojańskiej” z Sużan. Spodziewany jest przyjazd gości z Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie oraz Muzeum Mazurskiego w Szczytnie, z którymi niemenczyńska placówka na mocy zawartych porozumień owocnie współpracuje, jak też przedstawicieli władz samorządowych.

Zrodzona z inicjatywy społecznej idea powołania regionalnej izby została podtrzymana przez awupelowskie władze samorządu rejonu stołecznego, które zrozumiały potrzebę powołania placówki historyczno-krajoznawczej i ratowania tego, co jeszcze można było uratować z bogatej i unikatowej spuścizny wielokulturowej Wileńszczyzny. Potrzeba była tym bardziej umotywowana, bo faktycznie od zakończenia II wojny światowej, region ten był przez badaczy litewskich niedostrzegany i z premedytacją pomijany.

Dzięki zaangażowaniu profesora Uniwersytetu Warszawskiego Lecha Mroza i etnografa Krzysztofa Brauna, zostały przeprowadzone pierwsze badania etnograficzne, powstały pierwsze opracowania naukowe i założono podstawy do powołania placówki muzealnej.

Unikatowa stępa

Dzięki dalekosiężnej polityce władz samorządowych, które na renowację i dostosowanie przedwojennego budynku remizy strażackiej na potrzeby muzeum, przeznaczyły ponad 500 tys. litów, powstała placówka muzealna z prawdziwego zdarzenia, której zbiory liczą ponad 700 eksponatów. Przeważają przedmioty użytku codziennego, narzędzia rzemieślnicze, inwentarz rolniczy, ubrania, meble, instrumenty muzyczne itd. Znamienne jest, że prawie wszystkie zostały przekazane nieodpłatnie przez mieszkańców Ziemi Wileńskiej. Na szczególną uwagę zasługuje ekspozycja izby podwileńskiej, wystawa rzeźb z drewna śp. Józefa Miłosza z Mejszagoły oraz pochodzącego z Wileńszczyzny, a obecnie mieszkającego w Węgorzewie Władysława Daunorowicza. Oczkiem w głowie i dumą pracowników muzeum jest wykonana z pnia drzewa duża stępa do tłuczenia grochu i prosa na kaszę. – Podobno takiej wielkości stępy nie posiada żadne muzeum ludowe w Polsce – nie omieszkał podkreślić Baniewicz. Dodał też, że na uwagę zasługuje ciemny kredens, który muzeum przekazał Józef Szostakowski, a służył on przez długie lata jego mamie. Zbiory są naprawdę cenne i nieprzypadkowo organizatorzy I Światowego Zjazdu Wilniuków wykorzystali je podczas niezwykle wymownej wystawy „Co kryły walizki repatriantów?”.

W nogę z duchem czasu

MEW obecnie posiada cztery filie – w Sużanach (ekspozycja etnograficzno-krajoznawcza), w Ciechanowiszkach (Izba Palm), w Borejkowszczyźnie (ekspozycja poświęcona Władysławowi Syrokomli) oraz w Glinciszkach (w zabytkowym pałacu Jeleńskich powstają cudeńka garncarskie).

Od kilku lat przy MEW pomyślnie rozwija działalność Centrum Informacji Turystycznej, gdzie każdy miłośnik zwiedzania bądź aktywnego wypoczynku może uzyskać nie tylko wyczerpującą informację o najciekawszych obiektach rejonu wileńskiego, zagrodach agroturystycznych, ale też wynająć kajak bądź rower. Dariusz Borusewicz, kierownik Centrum, może też zasugerować podróż szlakami turystycznymi, a propozycje te są jego autorstwa.

Zgodnie z duchem czasu pracownicy MEW wspólnie ze swymi partnerami z Węgorzewa i Szczytna zabiegają o środki unijne i piszą projekty w celu uzyskania środków z funduszy unijnych. Jak poinformował „Tygodnik” Stanisław Adomajtis, zastępca dyrektora MEW, zostało wcielonych w życie już 7 projektów partnerskich, kolejne są w toku realizacji.

Dzięki współpracy z Muzeum Ludowym w Węgorzewie kilku pracowników niemenczyńskiej placówki odbyło szkolenia w zakresie garncarstwa i tkactwa. Muzeum ściśle współpracuje z twórcami ludowymi i tak np., Viktoras Kutka z Bezdan w muzeum prowadził zajęcia z chętnymi poznania sztuki wyplatania ze słomy, Anusia Naruniec z Bujwidz zapoznawała z arkanami egzotycznej sztuki origami, Łucja Żdanowicz uczyła tkać na autentycznych krosnach, a Margaryta Czekolis obracać kołem garncarskim. Od połowy lutego br. w pomieszczeniach muzeum w Niemenczynie „zagości” słynna palmiarka Ola Kunicka. Na pewno nie zabraknie chętnych zapoznania się z mozolną pracą wicia popularnych palm, które niejako stały się wizytówką i symbolem Wileńszczyzny. Tym bardziej, że zajęcia są prowadzone nieodpłatnie.

Niczym w zgodnej rodzinie

Pracownicy i współpracownicy MEW aktywnie uczestniczą faktycznie we wszystkich imprezach rejonowych, kiermaszach ludowych, dożynkach, zlotach rodzinnych, zapustach, organizują święta Trzech Króli, wystawy szopek i ozdób choinkowych, pisanek i wycinanek wielkanocnych, pokazy wyrobów twórców ludowych gmin rejonu wileńskiego.

Są współorganizatorami wystaw okolicznościowych nie tylko miejscowych mistrzów ludowych, malarzy, ale też z Węgorzewa, Szczytna, Olsztyna, czy z podwarszawskich Otrębusów, gdzie działa prywatne muzeum sztuki ludowej jednego z największych znawców polskiej sztuki ludowej, autora fundamentalnego dzieła o niej prof. Mariana Pokropka.

– Cechą szczególną pracowników MEW jest to, że nie boją się oni żadnej pracy, nie próbują się wymigać, wykręcić, a niczym w zgodnej rodzinie pomagają jeden drugiemu i dlatego w placówce panuje szczególny klimat i wyjątkowo ciepła atmosfera – podsumował dyrektor.

Patrioci „małych Ojczyzn”

Placówka prowadzi pracę z młodzieżą, szczególnie tą, która przejawia zainteresowanie historią, tradycjami i kulturą swych „małych Ojczyzn”. W tym roku już po raz piąty zostanie zorganizowany rajd etnograficzny, a zazwyczaj bierze w nich udział 50-60 osób. Tym razem młodzi krajoznawcy mają zamiar spenetrować okolice Podbrzezia.

Pracownicy muzeum będą też współorganizatorami widowiska poświęconego 600-leciu bitwy pod Grunwaldem, które zostanie przedstawione na podwórzu zamku średniowiecznego w Miednikach.

Każdego roku praktyki na Wileńszczyźnie odbywają też studenci z Uniwersytetów Warszawskiego i Wrocławskiego. Szczególnie Ziemią Wileńską i jej mieszkańcami zauroczył się dr Grzegorz Dąbrowski z uczelni wrocławskiej, który na Wileńszczyznę przyjeżdża każdego roku. Przy muzeum działa młodzieżowa kapela podwórkowa, której członkowie z powodzeniem koncertowali nie tylko w Niemenczynie, w innych miejscowościach Wileńszczyzny, ale i w Polsce.

– Chciałoby się zauważyć, że o ile przedtem naukowe opracowania i referaty były tylko dziełem wykładowców z Polski, to teraz dochowaliśmy się własnych autorów – z dumą podkreślił Baniewicz. Jako przykład przytoczył Mirosława Gajewskiego, byłego pracownika MEW, który jest autorem dwóch edycji książkowych o historii miejscowości Wileńszczyzny.

Priorytetowe zadanie

Zapytany o plany na przyszłość Baniewicz zapewnił, że pracownicy nie opuszczą rąk i będą pracowali dalej – popełniali zbiory, penetrowali teren, pisali projekty, nawiązywali nowe kontakty. Priorytetowym zadaniem na najbliższą przyszłość jest renowacja filii w Glinciszkach.

– Nie od rzeczy byłoby otynkować z zewnątrz ściany muzeum w Niemenczynie, ale boję się zagabywać o to władze samorządowe, no bo wiadomo – kryzys – z nutką goryczy w głosie stwierdził dyrektor, ale filuterne błyski w jego oczach mówiły zgoła o czymś innym: zagabywać będzie i to nieraz.

Zygmunt Żdanowicz

Na zdjęciach: pracownicy muzeum i sympatycy są już przygotowani do obchodów jubileuszowych - w salach muzeum pojawiły się nowe ekspozycje, wystawy; dyrektor z dumą prezentuje najcenniejszy eksponat muzeum – dużą drewnianą stępę, wykonaną z pnia drzewa; Mistrz ludowy Viktoras Kutka z Bezdan swymi umiejętnościami wyplatania ze słomy chętnie dzieli się ze wszystkimi
Fot.
autor

<<<Wstecz