Decyzja w sprawie strajku na razie odłożona
Z dozorcami nikt się nie liczy
Z powodu obfitych opadów śniegu dozorcy mają pełne ręce roboty. Za odśnieżane i posypywane piaskiem chodniki powinniśmy im szczególnie podziękować – wielu wileńskich dozorców pracuje za darmo.
Samorząd miasta Wilna stołecznym spółkom komunalnym jest winien kilkadziesiąt milionów litów. Z tego powodu pracownikom zostały zmniejszone i tak małe wynagrodzenia. Od listopada wielu dozorców pracuje jedynie na pół etatu.Większość z nich nie otrzymuje wynagrodzeń nawet od kilku miesięcy.
Zabierają ostatni grosz
W śnieżny poniedziałkowy poranek pan Pranas w pocie czoła odśnieżał chodniki przy ul. Kalwaryjskiej. „Należy sporo się natrudzić, aż się odśnieży wszystkie chodniki. Niestety, zimą nie otrzymujemy większych zarobków. Odwrotnie, od listopada muszę pracować na pół etatu i mam trochę ponad 300 litów. Ale i tych pieniędzy nie płacą” – opowiadał dozorca, który dopiero w tym miesiącu otrzymał wynagrodzenie za październik. Pan Pranas ma zaciągnięty kredyt w banku i nie wyobraża, jak go spłaci. „Zmniejszyć wynagrodzenia politykom nie pozwala Konstytucja, ale dla mało zarabiających dozorców odebrać ostatni grosz można” – oburzał się pan Pranas.
W styczniu za październik
Ponad 16 mln litów – tyle wynosi dług stołecznego samorządu dla spółki „Stebule”.
„Obecnie trwają negocjacje z samorządem. Rozmowy idą w dobrą stronę. Władze miasta w lutym powinny ten dług spłacić” – powiedział zastępca dyrektora spółki „Stebule” Kęstutis Meilunas. Pracownikom tej spółki dopiero w styczniu wypłacono zaległe wynagrodzenia za październik. Zarobki za listopad i grudzień nie zostały jeszcze wypłacone. „Jeżeli samorząd spłaci dług, to opóźniające się wynagrodzenia nasi pracownicy otrzymają już w tym miesiącu” – mówił Meilunas. A jednak władze miasta mogą i nie wypłacić? „Wypłacą” – z przekonaniem odpowiedział pan Kęstutis.
Jednak jeszcze nie wiadomo, czy będzie spłacony cały dług, czy tylko część.
Z powodu trudności finansowych od listopada ub. roku wielu dozorcom został skrócony dzień pracy. „Wynagrodzenie dozorców, którzy pracują na pół etatu, wynosi 400 litów. Odpowiednio zmniejszono dla nich i terytorium do sprzątania. Są i tacy, którzy pracują cały dzień – otrzymują 800 litów” – mówił zastępca dyrektora „Stebule”. Zapewnił, że ani mioteł, ani łopat, ani piasku dozorcom nie brakuje.
Płacą regularnie – na razie
O wiele lepiej się mają pracownicy spółki komunalnej „Naujamiesčio bustas”. Na razie wynagrodzenia są dla nich wypłacane regularnie.
„Dotychczas wynagrodzenia pracownikom były wypłacane w czas. Jeżeli jednak samorząd nadal będzie się opóźniał z rozliczeniami, mogą się pojawić pewne trudności” – powiedział Vilius Mackonis, przedstawiciel firmy „Naujamiesčio bustas”, dla której stołeczny samorząd jest winien 5,5 mln litów. Ostatniego przelewu na konto danej spółki władze miasta dokonały w marcu ubiegłego roku.
Mackonis zapytany, czy wszyscy dozorcy od listopada ub. roku są zatrudnieni na pół etatu, odpowiedział, że w miejscach reprezentacyjnych dozorcy pracują cały dzień. Natomiast na innych terytoriach, bardziej oddalonych od centrum, część pracowników trudzi się na pół etatu – czyszczą chodniki, w razie potrzeby posypują je mieszanką piasku i soli, zbierają śmiecie i wszyscy mają nowy inwentarz.
Jeżeli dozorcy mniej pracują, odpowiednio nie wszystkie chodniki są sprzątane? Mackonis powiedział, że zgodnie z poleceniem samorządu nie są czyszczone pobocza jezdni (1 metr od krawędzi chodnika), parkingi dla samochodów, drogi w podwórzach.
Szykują się do kolejnego strajku
Wileńskim spółkom komunalnym nie płaciła i poprzednia władza miasta Wilna. Część obecnego długu pojawiła się już za panowania poprzedniej władzy, tak stwierdził podczas strajku dozorców (odbył się październiku ub. roku) obecny wicemer Wilna, Romas Adomavičius. W czasie pikiety stołeczny samorząd zwrócił spółkom komunalnym „Stebule”, „Šileja”, „Vilniaus zunda”, „Rasu valda”, „Naujamiesčio bustas” część długów.
Jednak wileńscy dozorcy nie poprzestali na jednej akcji protestacyjnej. Z powodu zmniejszonych i opóźniających się wynagrodzeń zamierzali pikietować w styczniu tego roku. Według Valentiny Biatowej, przedstawicielki spółki „Stebule”, samorząd obiecuje w lutym zapłacić część lub cały dług, więc decyzję o strajku postanowiono odłożyć. Zdaniem Biatowej, jeżeli sytuacja dozorców się polepszy, to ze strajku się zrezygnuje.
Iwona Klimaszewska
Na zdjęciu: z powodu obfitych opadów śniegu dozorcy mają w tym sezonie pełne ręce roboty.
Fot. autorka