Czy Wilno ma szansę zostać centrum pielgrzymkowym?
Dwulicowość czy pijarowa akcja?
W ubiegłym tygodniu w Wilnie odbyło się spotkanie Audrysa Juozasa Bačkisa, metropolity Archidiecezji Wileńskiej oraz Viliusa Navickasa, mera stolicy. Obaj byli zgodni co do współpracy kierowanych przez nich instytucji, gdyż, jak podkreślali, celem pracy i jednej, i drugiej jest dobro człowieka.
Podczas spotkania omówiono współpracę Kościoła z samorządem stolicy, poruszono m. in. kwestie organizowania procesji religijnych, oczyszczenia placu przy kościele św. Stefana, znajdującym się obok dworca autobusowego. Głośnym echem w mediach odbiła się propozycja Navickasa zmiany miejsca uczczenia Jana Pawła II w Wilnie, jak też jego sugestia zrobienia ze stolicy centrum pielgrzymkowego. Odwołując się do ubiegłorocznego spotkania Taize w Wilnie, mer podkreślił, że tłumy pielgrzymów, to także korzyść dla miasta.
Nie wywołałyby te wypowiedzi gospodarza stolicy zbyt wielu dyskusji, gdyby nie jego kontrowersyjna decyzja, zezwalająca na zorganizowanie w dniu 8 maja w Wilnie pochodu homoseksualistów. Dziennikarze chwycili się za głowy, próbując dociec – dlaczego członek partii konserwatywnej-chrześcijańskich demokratów, opowiadający się za tradycyjnymi wartościami chrześcijańskimi, w tym samym czasie podjął dwie tak sprzeczne ze sobą decyzje.
Pomysł nie nowatorski
Jeśli chodzi o propozycję mera godniejszego uczczenia w stolicy Jana Pawła II niż nadanie jego imienia parkingowi przed kościołem śś. Piotra i Pawła, to nie jest on bynajmniej nowatorski.
Jak zaznaczył poseł na Sejm RL, prezes ZPL Michał Mackiewicz, już w roku 2005 Związek Polaków na Litwie wystąpił z podobną propozycją. Przy ZPL powołano nawet komisję, która miała za zadanie opracowanie kilku projektów godnego uczczenia Wielkiego Papieża. Członkowie komisji zapraszali do udziału w dyskusji JE kardynała Audrysa Juozasa Bačkisa, ale hierarcha Wileńskiej Archidiecezji zignorował zaproszenie największej polskiej organizacji społecznej.
Propozycje zatwierdzone przez Zarząd ZPL były następujące: nadanie imienia Jana Pawła II Szpitalowi Uniwersyteckiemu Pogotowia Ratunkowego w Lazdynai, przemianowanie szosy Wiłkomierskiej (Ukmerges) na Jana Pawła II, wystawienie pomnika papieżowi na zapleczu kościoła misjonarzy, zwróconego twarzą do Starówki wileńskiej. Za czasów poprzedniej koalicji rządzącej w Wilnie, dzięki staraniom frakcji AWPL przez Radę miasta został zatwierdzony projekt przebudowy placu przed kościołem śś. Piotra i Pawła. Znalazł się nawet inwestor. Projekt zakładał likwidację ronda i budowę tunelu podziemnego dla samochodów. Na tym miejscu powstałby duży plac imienia Jana Pawła II i byłby bardziej reprezentacyjnym miejscem niż dotychczasowy skromny placyk. „Niestety, zmiany koalicyjne spowodowały, że zaniechano przebudowy ronda. Wycofał się też inwestor” – z goryczą skonstatował Mackiewicz, zaznaczając, że nie należy tworzyć nowych projektów, tylko powrócić do tych, które są już opracowane i przedstawione.
Po spotkaniu kardynała z merem obie strony nie chciały wypowiadać się nt. propozycji godnego uczczenia Jana Pawła II w stolicy, gdyż, jak zaznaczył mer, wszystkie propozycje wymagają głębszej analizy.
Cena przynależności do UE
Wydane pozwolenie na manifestację homoseksualistów ulicami Wilna, jak się okazało, nie zadowala zarówno środowisk gejowskich, jak też członków partii konserwatystów. W programie telewizyjnym „Litwa – na żywo” Irena Degutiene, przewodnicząca Sejmu RL kategorycznie zaprzeczyła sugestiom, że jakoby decyzja ta była skonsultowana z kierownictwem partii. „To była osobista decyzja Navickasa i nie jest ona oficjalnym stanowiskiem partii” – podkreśliła Degutiene. Dodała też, że partia nie popiera publicznej manifestacji „kochających inaczej”.
Dochodzi do absurdu: skoro „Związek Ojczyzny” wytypował swego człowieka na stanowisko gospodarza stolicy, więc powinien żądać, aby reprezentował on i przytrzymywał się założeń programowych partii. Jeśli tego nie czyni, znaczy działa według własnego widzimisię, ale dlaczego kierownictwo partyjne przymyka oczy i niczym struś chowa głowę w piasek, udając, że o niczym nie wie. A może po prostu mamy do czynienia z dwulicowością, zarówno mera, jak i partii?
Navickas niejednokrotnie wypowiadał się, że osobiście jest przekonany do chrześcijańskich wartości, jest za tradycyjną rodziną, tym niemniej, jak zaznaczył, nie widzi sprzeczności pomiędzy przyzwoleniem na przemarsz gejów ulicami stolicy, a własnymi przekonaniami. „Jest to cena przynależności naszego kraju do UE” – próbował usprawiedliwiać się mer, podkreślając, że na Litwie wiele rzeczy dzieje się po raz pierwszy.
Tymczasem zezwolenie na manifestację przy Pałacu Sportu, gdzie niegdyś był żydowski cmentarz, wzburzyła środowiska żydowskie. Homoseksualiści nie kryją też, że chcieliby przemaszerować centralnymi ulicami Wilna i tylko takie rozwiązanie ich w pełni zadowoliłoby.
Przyciągać… Janem Pawłem II
Powróćmy jednak do wspomnianej wyżej propozycji mera – zrobienia z Wilna centrum pielgrzymkowego oraz upamiętnienia postaci Wielkiego Papieża. Jeszcze w roku 2007 powstał „Program tworzenia szlaku pielgrzymek Jana Pawła II i dostosowanie obiektów do potrzeb pielgrzymkowych oraz turystycznych na lata 2007-2013”. W ramach jego realizacji Ministerstwo Gospodarki Litwy przy współpracy z Konferencją Biskupów Litwy wydało przewodnik „Szlakiem pielgrzymek Jana Pawła II”.
Wytypowane przez ordynariuszy diecezji obiekty sakralne nie są stuprocentowo związane z obecnością Jana Pawła II na Litwie. Pamiętnym pozostaje fakt odrzucenia ze szlaku kościoła pw. Ducha Świętego, co przez wiernych narodowości polskiej zostało odebrane z niezadowoleniem i dezaprobatą. Na zarzuty, że celowo pominięto polską świątynię autorzy odpowiadali, że pominięto też inne miejsca związane z obecnością papieża w Wilnie.
Polacy podejrzewają jednak, że kolejny raz zaważyła tzw. polakofobia, która, niestety, nie ominęła również środowiska kościelnego. Pośrednim tego potwierdzeniem jest to, że propozycje ZPL zostały przyjęte z rezerwą, wręcz zignorowane. Być może dlatego, że zostały złożone przez Polaków? Nie od rzeczy byłoby przypomnieć, że papież jest pasterzem wszystkich wiernych. Był Polakiem i nigdy się tego nie wypierał; stąd też wśród Polaków jest otaczany szczególną czcią.
Znana jest też sytuacja pieszych pielgrzymek, które przybywają do Wilna w lipcu. Tylko z Suwałk przybywa około 1200 pątników. Liczne kłopoty rozpoczynają się wraz z przybyciem do Wilna, m. in. z uzyskaniem zezwolenia na przejście ulicami stolicy katolickiej Litwy. Kolejny problem jest związany z noclegami. Placówkom oświatowym od kilku lat zabrania się wynajmowania pomieszczeń w celach komercyjnych. Urzędnicy nie przyjmują do wiadomości argumentów, że pielgrzymka nie jest przedsięwzięciem komercyjnym, zaś przysłowiowy grosz zostawiony w szkole pokrywa koszty wody i prądu.
Czy w związku z ogłoszeniem Wilna centrum pielgrzymkowym coś się zmieni?
– Znam tę sytuację, tym niemniej dziękuję za przypomnienie – powiedział „Tygodnikowi” mer stolicy Vilius Navickas. – Czyniąc zabiegi, aby Wilno zostało centrum pielgrzymkowym, powinniśmy zapewnić pątnikom odpowiednie warunki. Dlatego rozważamy, jak usunąć pewne przeszkody.
Mer jeszcze dojrzewa?..
Tak bardzo demonstrujący swoje chrześcijańskie poglądy mer Wilna, nie odpowiedział na pytanie, czy w jego gabinecie jest powieszony krzyż. Tym niemniej przy okazji spotkania z kardynałem opowiadał się za tym, by w szkolnych klasach krzyże zostały umieszczone. Dlaczego więc gospodarz Wilna, tak bardzo zainteresowany sprawą symboli religijnych, nie zastanowił się nad tym, by w gabinetach samorządu też zawisły krzyże?
W samorządach kierowanych przez AWPL nigdy nie wynikła dyskusja nt. zawieszenia krzyży, czy też ich zdejmowania, one najzwyczajniej są. Krzyże są zawieszone u polskich polityków w gabinecie Sejmu RL. Znalazło się też dla nich miejsce w gabinecie samorządów, kierowanych przez AWPL, gabinetach frakcji AWPL m. Wilna, jak też szkołach rejonu wileńskiego i solecznickiego. Nic też nie przeszkodziło w zawieszeniu tego symbolu religijnego przez posła AWPL Waldemara Tomaszewskiego w swoich biurach poselskich w Strasburgu i Brukseli.
A być może mer dojrzewa do tego, co już od dawna w polskich środowiskach jest normą, czyli prawdziwym, wypływającym z głębokiego przekonania i wiary trwaniem przy wartościach chrześcijańskich, a nie jakimś pozorowanym i na pokaz. Dyskutować nt. umieszczenia czy też zakazu symboli religijnych w miejscach publicznych może tylko ktoś, kto religię traktuje wyłącznie na płytkim poziomie tradycji kulturowych. Komuś, komu religia chrześcijańska jest sposobem na życie, krzyż jest więcej niż tylko symbol religijny, to przede wszystkim „znak zbawienia”.
Cóż, pozostaje też mieć nadzieję, że pozwolenie na przemarsz gejów nie pociągnie łańcuszka kolejnych pozwoleń, np. na legalizację małżeństw homoseksualnych czy też na adopcję przez środowiska homoseksualne dzieci.
Teresa Worobiej
Na zdjęciu: Plac przed kościołem pw. ś.ś. Piotra i Pawła, a faktycznie parking samochodowy, nie jest godnym miejscem do uczczenia tak wielkiej osobowości, jaką niewątpliwie był Jan Paweł II.
Fot. autorka