Znany z antypolskich fobii polityk szefem MSZ Litwy

„Zdrowy nacjonalista“

Ministrem spraw zagranicznych Litwy zostanie dotychczasowy przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych, 52-letni Audronius Ažubalis. Zaprzysiężony zostanie podczas sesji nadzwyczajnej Sejmu RL. Zarówno Polacy na Litwie, jak i politycy polscy przyjęli tę nominację raczej chłodno.

Prezydent Litwy Dalia Grybauskaite w ubiegły piątek zaaprobowała jego kandydaturę na stanowisko szefa dyplomacji. Audronius Ažubalis, członek partii konserwatywnej, jeden z obecnych jej liderów, w Sejmie pracuje od 1996 r., z czteroletnią przerwą w latach 2000-2004. Od listopada 2008 roku jest szefem sejmowej komisji spraw zagranicznych. Ažubalis już po ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych pretendował do stanowiska ministra spraw zagranicznych, jednak jego kandydaturze sprzeciwił się ówczesny prezydent Valdas Adamkus.

Społeczność polska nominację przyjęła z mieszanymi uczuciami, gdyż Ažubalis dał się poznać jako polityk nieprzychylny Polakom i obojętny na problemy mniejszości polskiej na Litwie. To właśnie z jego inicjatywy w sejmowym Komitecie Spraw Zagranicznych za zamkniętymi drzwiami trzykrotnie wałkowany był temat Karty Polaka. Ažubalis wtedy wyraził przypuszczenie, że Karta Polaka przyjmowana przez litewskich Polaków może zagrażać bezpieczeństwu narodowemu Litwy, a więc podczas jednego z posiedzeń padła nawet propozycja ograniczenia praw posiadaczy Karty do pracy w instytucjach państwowych, kandydowania w wyborach itd. Ostatecznie stanęło na tym, że większym zagrożeniem może być Karta Rosjanina, którą Rosja miała wydawać swym Rosjanom zamieszkałym w krajach bałtyckich, na Ukrainie, w Mołdawii i Kazachstanie.

W wywiadzie dla radia „Znad Wilii“ Ažubalis tłumaczył, że nie jest przeciwny Karcie Polaka, ale ma zastrzeżenia do niektórych jej założeń. Razi go to, że Litwa jest w niej zaliczana do przestrzeni postradzieckiej. Według niego Karta tym samym “legalizuje obecność Litwy przez 50 lat w byłym radzieckim obozie koncentracyjnym” - powiedział Ažubalis.

Wypłynął on też z twierdzeniem, że Polacy na Litwie nie mają żadnych problemów i jest to problem sztucznie rozdmuchiwany przez ludzi, którzy zbijają na tym kapitał polityczny. Mówiąc zaś o problemie pisowni nazwisk polskich na Litwie przyszły szef dyplomacji przypomniał, że w każdym państwie najważniejszą ustawą jest Konstytucja, a Ustawa Zasadnicza Litwy wyklucza możliwość zapisu nazwiska w paszporcie w formie nielitewskiej. Kandydat na ministra spraw zagranicznych Litwy niejednokrotnie atakował europosła Waldemara Tomaszewskiego, który, według Ažubalis, nagłaśniając problemy mniejszości polskiej dyskredytuje Litwę i szkodzi jej wizerunkowi.

Ažubalis też wypowiadał się krytycznie o władzach samorządowych w rejonach, w których rządzą przedstawiciele Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Wypowiedzi jego jednak były tak niedorzeczne, np. na temat ilości szkół polskich, czy braku inwestycji w rejonie wileńskim, że stawiały w niekorzystnym świetle przyszłego ministra oraz pozwalały wątpić w jego kompetencje i zwykłą ludzką uczciwość.

Nieprzypadkowo więc dziennik „Rzeczpospolita“ określił Ažubalis jako polityka nieprzychylnego Polakom. Ažubalis w wypowiedzi dla „Znad Wilii“ stwierdził, że nic nie słyszał o takim określeniu i niechciał go komentować. Ažubalisa popiera kierownictwo partii konserwatystów-chrześcijańskich demokratów na czele z premierem Andriusem Kubiliusem, który w odpowiedzi na zarzuty, że przyszły minister spraw zagranicznych ma zapędy nacjonalistyczne odparował, że zdrowy nacjonalizm nie jest przeszkodą w objęciu tak odpowiedzialnego stanowiska.

Zygmunt Żdanowicz

<<<Wstecz