Z politycznego podwórka
Karciana psychoza
Skrajny narodowiec, szef byłej kanapowej partyjki tautininkasów (aktualnie przygarnięci przez konserwatystów) Gintaras Songaila z dnia na dzień stał się słynny na całą Litwę. Rozgłos wokół własnej persony (tak pożądany przez polityków latami wegetujących na marginesie życia politycznego) osiągnął w sposób wątpliwy, co prawda, ale skuteczny.
Co tam jednak wątpliwości. Ważne, że spisek został wykryty. Spisek niezwykle groźny, bo uknuty przez, wiadomo, największych niedruhów Litwy Polaków, triumfująco wszem i wobec rozjaśnia Songaila. Karta Polaka oto vunderwaffe, którego Polska postanowiła użyć wobec niczego nieświadomej Litwy, alarmuje szef wydobytej ostatnio z niebytu marginalnej partyjki.
A śmiertelne zagrożenie polega na tym, że właściciele Karty Polaka, jak podpowiada Songaile jego bujna wyobraźnia, zostali związani przyrzeczeniem wobec państwa polskiego. Posiadanie Karty Polaka należy łączyć bowiem z zobowiązaniami w dziedzinie obrony interesów Rzeczypospolitej, jej bezpieczeństwa, porządku publicznego, recytuje płody swej wyobraźni tautininkas i dodaje: Gore posłom Tomaszewskiemu i Mackiewiczowi, gdyż wykryłem, że weszli w posiadanie tych Kart .
Karcianą psychozę szybko podchwycił najsłynniejszy tropiciel wszelkich urojonych spisków na Litwie, tymczasowo oddelegowany do Europarlamentu Vytautas Landsbergis. Słynny litewski exilpolityk swym przenikliwym zmysłem (czwartym bodajże) od razu dostrzegł w Karcie Polaka zdradę klastingu lenku. Chodzi przecież o nic innego tylko o specjalne wpływy Polski na określonej geopolitycznej przestrzeni na Wschodzie, dokładnie na wzór polityki Rosji, błyskotliwie skojarzył paralele tropiciel urojonych spisków.
Jeżeli już mówimy o antypolskich urojeniach, to na Litwie przybywa ich w ostatnich czasach wręcz w geometrycznej progresji. Oto tylko najbardziej egzaltujące przykłady. Latem poczytna Lietuvos rytas alarmowała, że słowa z polskiego hymnu narodowego co nam obca przemoc wzięła, szablą odbierzemy (zwłaszcza wyśpiewane w Wilnie), oznaczają ni mniej ni więcej tylko rewanżystowskie zakusy Polaków wobec litewskiej prastarej stolicy. Niedługo potem w innej gazecie mogliśmy się zapoznać z listem działaczy Sajudisu do litewskiej Saugumy, w którym czujni sajudziści uprzejmie donosili (żądając pilnej interwencji), że na Litwie przebywał uzbrojony po zęby konny oddział Wojska Polskiego na czele z generałem i czynił dywersję (słynna sprawa członków klubu jeździeckiego Joker, który pielęgnując przedwojenne ułańskie tradycje urządził happening na Wileńszczyźnie).
Aż strach pomyśleć, co będzie za ponad rok, gdy w Polsce i na Litwie zamierza się obchodzić 600-lecie zwycięstwa bitwy pod Grunwaldem. Miłośników historycznych happeningów i inscenizacji słynnych bitw litościwie proszę wybrać inny kraj do realizacji swych pasji. Bo gdyby padło na Litwę i zjechałoby się na nią trochę rycerstwa z Europy, to Sauguma miałaby pełne ręce roboty. Nieustannie czuwający działacze i politycy z urojeniami niechybnie zasypaliby ją alarmującymi donosami o podstępnych Krzyżakach, którzy w pełnym uzbrojeniu przedostali się na teren Litwy, bo odbić od nieświadomych Litwinów Zamek Trocki i Wieżę Giedymina.
Konrad Mazowiecki, sorry, Piasecki
PS. Jeżeli chodzi o Kartę Polaka, to celem jej uchwalenia przez Sejm i Senat RP jest uhonorowanie tych osób, którzy mimo trudnych warunków na Wschodzie zachowali swą polskość, swą dumę z przynależności do Narodu Polskiego. Dla uzyskania Karty osoba ubiegająca się musi pisemnie zadeklarować przynależność do Narodu Polskiego. Dokument może być nie wydany dla osób, które szkodzą podstawowym interesom państwa polskiego. Karta może być nie wydana, jeżeli tego wymagają względy bezpieczeństwa czy porządku publicznego Polski. Karta Polaka ma przede wszystkim wartość moralną i duchową, nie oznacza żadnych zobowiązań prawnych wobec Rzeczypospolitej Polskiej, jej nabycie nie oznacza nabycia obywatelstwa polskiego.