"Bujwidze w literaturze, sztuce i historii"

A czy znasz ty, bracie młody,
Twoje ziemie, twoje wody?
Z czego słyną, kędy giną,
W jakim kraju i dunaju.
Wincenty Pol

Te piękne słowa były mottem projektu "Bujwidze w literaturze, sztuce i historii", który miał miejsce w Bujwidzkiej Szkole Średniej w dniu 6 stycznia 2005 roku. Na prezentacji projektu byli obecni uczniowie i nauczyciele szkoły oraz goście: st. specjalista wydziału oświaty rejonu wileńskiego Lilia Andruszkiewicz, wykładowczyni Uniwersytetu Pedagogicznego dr Barbara Dwilewicz oraz poloniści rejonu.

Celem tego projektu było zapoznanie się z historią Bujwidz, krzewienie miłości do stron ojczystych, mowy ojczystej. Uczestnikami projektu byli uczniowie klas 6-12 oraz nauczyciele języka polskiego Irena Szulska, Halina Rawdo, historii - Ilona Sumbar, geografii - Wiesława Wierzbowicz, plastyki - Helena Czaplińska, muzyki - Bogdan Wojcinowicz, bibliotekarka Jadwiga Żonych i inni.

Na początku gości mile powitał zespół szkolny "Aria", który w sposób liryczny ukazał teraźniejszość i przeszłość Bujwidz. Następnie prowadzący Diana Apanowicz i Jan Szulski, uczniowie klasy 12, zaprosili wszystkich na zaoczną wycieczkę po Bujwidzach. Krótki zarys historyczny o dziejach naszego miasteczka przyszykowali uczniowie klasy 10 i 11 pod kierownictwem nauczycielki historii Ilony Sumbar oraz bibliotekarki Jadwigi Żonych.

Najwcześniejsze wzmianki archiwalne o Bujwidzach sięgają wieku XVI. Tak pisze Mirosław Gajewski w swej książce "Nasze podwileńskie Ojczyzny". Bujwidze były posiadłością książęcą i królewską, szlachecką i magnacką. Oto niektóre nazwiska właścicieli Bujwidz: Andrzej Dłuski, Cyprian Brzostowski, Michał Radziszewski, Wacław Łojko oraz ostatni - Wacław Makowski, który wyemigrował do Ameryki.

Z historią Bujwidz ściśle związana jest historia kościoła pw. św. Jerzego. Podobno projektantem świątyni jest Wawrzyniec Gucewicz. Rzeczywiście, jej fasada bardzo przypomina Katedrę Wileńską, projektowaną przez Wawrzyńca Gucewicza. Tak samo jak przy Katedrze witają wiernych dwie figury św. Stanisława i św. Kazimierza. Niestety, nie zachowała się figura św. Heleny. W kaplicy św. Floriana, która mieści się obok, znajdują się groby rodziny Radziszewskich, fundatorów kościoła.

Bujwidze - to uroczy, cichy i malowniczy zakątek Wileńszczyźny, leżący nad brzegami Wilii, w odległościi 45 km na południowy wschód od Wilna. Zauważył go też hrabia Konstanty Tyszkiewicz, który w 1875 roku płynąc Wilią zatrzymał się na krótki postój na plebanii bujwidzkiej. Wspomnienia o tym są umieszczone w jego książce "Brzegami Wilii".

Wilia jest sercem Bujwidz. Pisarze ją opisują, poeci opiewają, wycieczkowicze kierują tu swoje pierwsze kroki. To nieprzypadkowo przecież sam Wieszcz Adam Mickiewicz zachwycał się jej urokiem pisząc:

Wilia - naszych strumieni rodzica
Dno ma piękniejsze i pogodne lica.

To właśnie w okolicach Bujwidz zrodziła się piękna legenda "O pętli bujwidzkiej", którą utworzyła Wilia, kiedy to wyrywając się z rąk Matki-Ziemi w pogoni za pięknym młodzieńcem Niemnem, miotając się w różne strony w porywie silnego uczucia szukała jak najkrótszej drogi do swego kochanka. Tę legendę oraz inne ciekawostki geograficzne przekazali uczniowie kl. 9 pod kierownictwem nauczycielki geografii Wiesławy Wierzbowicz, a dziewczęta kl. 8 zilustrowały to pięknym śpiewem o "strumieni-rodzicy".

Szykując ten projekt uczniowie opierali się przede wszystkim na źródłach literackich, gdzie są opisywane Bujwidze, ich przyroda, ludzie. A ludzie tu są niezwykli: skromni, cisi, serdeczni i bezgranicznie zakochani w swej małej Ojczyźnie. W książce Henryka Poszewieckiego i Leona Kowszewicza "Wspomnienia znad Wilii" opisane są dzieje takich ludzi - żołnierzy Armii Krajowej z okolic Bujwidz. W szczególny sposób ukazana jest działalność 8 kampanii Bujwidzkiej Pierwszej Brygady Wileńskiej im. "Juranda". To byli młodzi ludzie, którzy swe życie poświęcili wyzwoleniu Ojczyzny. Losy tych ludzi są różne. Część poległa w walce, część wyjechała do Polski, część spoczywa snem wiecznym na naszym cmentarzu. Jedna z nich, łączniczka-sanitariuszka Irena Masojć-Gałecka, mieszka obecnie u nas. Dowiedzieliśmy się o tym dzięki tej książce. Do niedawna musiała ukrywać udział w Armii Krajowej.

W książce byłego proboszcza bujwidzkiej parafii księdza Jana Pryszmonta "Ukryta stygmatyczka" przedstawiona jest niezwykła osoba naszej parafii, siostra śp. Wanda Broniszewska, która swe życie, cierpienie poświęciła Bogu i bliźniemu. Będąc osobą chorą nigdy nie myślała o sobie.

Te dwie książki przedstawiły nauczycielka historii Ilona Sumbar i uczennica kl. 11 Jolanta Litwin.

Mówiąc o Bujwidzach, nie sposób pominąć jeszcze jednego bardzo ważnego aspektu - języka. W swej książce "Nawet ptaki wracają" absolwentka naszej szkoły Leokadia Komaiszko zwróciła uwagę, że to właśnie język wyróżnia mieszkańców Bujwidz wśród innych okolic.

"...Oni zawsze nazywali nas "bujwidzka szlachta". Oni - to i Bystrzyca i Bezdany, i Niemenczyn, i Sużany. Oni mówią bardziej z prostego, a my staramy się czysto po polsku. W naszych stronach było kiedyś ponad 100 dworów i folwarków. Sami panowie mieszkali. Wykształcenie odpowiednie mieli, dobre maniery. I mocne przywiązanie do polskości...".

A że ten język szczególny i zasługuje na uwagę, udowodniła jeszcze jedna "bujwidzka szlachcianka", również absolwentka naszej szkoły Barbara Dwilewicz w swej książce "Język mieszkańcow wsi Bujwidze na Wileńszczyźnie".

Na podstawie tej książki, używając typowo bujwidzkiego słownictwa, uczennice Regina Nowikowa i Ania Żarina przedstawiły obrazek "Przy studni", nad czym czuwała nauczycielka polonistka Irena Szulska.

O Bujwidzach piszą nie tylko prozą i nie tylko historycy, naukowcy. Mamy też piękny zbiorek poezji Stanisława Filipowicza "Etiudy wileńskie", gdzie krajobrazy bujwidzkie, niepowtarzalne brzegi Wilii ujęte są w rymy i wersy. To jest nazwisko mało znane, ale dla nas, bujwidzian, bardzo bliskie. Jego wiersze są pełne zachwytu do naszych okolic, Wilii i pełne nostalgii, smutku do tego, co nie wróci. Z wielkim przejęciem i emocją nastrój tych wierszy odtworzyli uczniowie kl. 8 i 9. Nic nie wiemy o tym autorze, czy żyje, czy jeszcze był kiedy w Bujwidzach. Chciałoby się spotkać, coś o nim usłyszeć. Ale jesteśmy wdzięczni za te wiersze, które nam zostawił, za te wspomnienia z Brzegówki znad Wilii.

Być może ta poezja natchnęła naszą młodzież chwycić za pióro i spróbować wylać swe uczucia i myśli na papier. Były to pierwsze próby pisania wierszy, a tym cenniejsze, że o Bujwidzach, o Wilii. Nie bez tremy deklamowały swe wiersze Julia Sierżantowicz i Agnieszka Rawdo.

Nie każda miejscowość może szczycić się tym, że jest upamiętniona w literaturze. Bujwidze mają w tym szczęście szczególne. O nas pisał wielki mistrz pióra Tadeusz Konwicki.

"Kiedy przejechali strumień, pełen wijących się jak piskorze wodorostów, droga znowu wspięła się na piaszczysty pagór, las rozstąpił się ukazując tuż przed sobą zaczajone miasteczko Bujwidze".

Utwór "Bohiń" Tadeusza Konwickiego, dobrze wszystkim znany, wzbudził gorącą dyskusję nie tylko wśród uczniów, ale i wśród dorosłych, zarówno nauczycieli naszej szkoły, jak też gości. Nie uszedł uwagi żaden szczegół, żadne zdanie w utworze dotyczące Bujwidz. Każdy z uczestników projektu i gości miał możność według własnej wyobraźni, wiedzy, spostrzegawczości odtworzyć dawne miasteczko Bujwidze. Szczególnie zaciekły spór rozgorzał, gdy próbowaliśmy wyjaśnić, z której strony podjeżdżała do kościoła bujwidzkiego główna bohaterka utworu T. Konwickiego Helena.

Aby dowieść, że Bujwidze - to nie tylko źródło natchnień poetyckich, uczniowie kl. 8 i 7 zebrali pieśni ludowe śpiewane u nas. Najwięcej piosenek zapisano z ust pani Anieli Mikielewicz, Jadwigi Lewarowskiej i Aliny Jeromin. Jedną z piosenek babci Anieli wykonał jej wnuk Rafał Mikielewicz.

Na zakończenie tej pięknej imprezy, po odśpiewaniu "Hymnu szkoły bujwidzkiej" i wspólnym zdjęciu, prowadzący zaprosili na spacer po Bujwidzach śladami bohaterów i wydarzeń, o których była mowa w projekcie.

Podsumowując pobyt w Bujwidzach, pani Lilia Andruszkiewicz powiedziała, że stanowił on integrację różnych przedmiotów, wspólnej pracy grona pedagogicznego i uczniów. Każda jej forma, która tu była prezentowana: czy to śpiew, czy deklamacja, czy opowiadanie, czy rysunek, czy po prostu dyskusja, tchnęła wielką miłością do rodzinnych stron. Nieprzypadkowo mamy tak dużo utworów o Bujwidzach, gdyż tu mieszkają zakochani w swój język, w swoją wieś, w swoją przyrodę, w swój kraj lat dziecięcych ludzie.

Projekt dobiegł końca, ale praca trwa nadal. W roku 2007 szkoła średnia w Bujwidzach będzie świętować swe 100-lecie. Jest to jedna z najstarszych polskich szkół na Litwie. Ten projekt był jakby pierwszą jaskółką, zwiastującą tak sławną datę. Myślimy, że zgromadzimy w tym dniu nie tylko liczne grono absolwentów, ale i sympatyków Bujwidz, rozsianych po całym świecie.

Będzie to jeszcze jedna okazja potwierdzić miłość do swych rodzinnych stron. Pani Barbara Dwilewicz już wniosła propozycję o wydaniu książki "Dzieje szkoły w Bujwidzach i jej sławnych ludziach". Natomiast przewodniczący kółka metodycznego polonistów rejonu Wiktor Kirkiewicz zauważył, że szkoła powinna mieć swego patrona, na kogo z pewnością zasługuje Tadeusz Konwicki.

Obie te propozycje są godne uwagi. Będziemy nad tym pracować.

Halina Rawdo
dyrektor Bujwidzkiej Szkoły Średniej
Na zdjęciu: bujwidzki kościół pw. św. Jerzego w zimowej szacie

<<<Wstecz