Krzyż pamięci - w miejscu zbrodni
Ubiegłej soboty we wsi Koniuchy (starostwo gierwiskie) odbyło się uroczyste otwarcie pomnika ku czci mieszkańców wsi pomordowanych przez partyzankę radziecką 29 stycznia 1944 roku. W uroczystości odsłonięcia krzyża upamiętniającego tę tragedię wzięły udział setki osób, które przyszły złożyć hołd niewinnie zamordowanym ofiarom II wojny światowej.
- Znajdujemy się dzisiaj w historycznym miejscu i czasie. Przed 60 laty w tej wsi dokonano nieludzkiej masakry ludności cywilnej. W ciągu styczniowej nocy partyzanci radzieccy wymordowali większą część koniuszan i niemal doszczętnie spalili wieś. Tutejszym mieszkańcom sądzone było przeżyć piekło na ziemi. Przez długie lata powojenne w Litwie radzieckiej zabraniono mówić o tej tragedii. Sprawcy bestialskiego mordu zajmowali wysokie stanowiska w ówczesnej hierarchii sowieckiej, byli uważani za bohaterów. Nieliczni mieszkańcy Koniuchów, którym udało się przeżyć tę straszną noc, chowali w zakamarkach duszy wspomnienia tych tragicznych wydarzeń. Minęło niemal pół wieku, zanim zaczęto mówić o tragedii w małej wsi leżącej na skraju Puszczy Rudnickiej. 29 stycznia br., w rocznicę mordu w Koniuchach, Solecznicki Oddział Związku Polaków na Litwie oraz samorząd solecznicki podjęły decyzję o upamiętnieniu ofiar. Dzisiejsza uroczystość nie byłaby możliwa bez pomocy, jaką uzyskaliśmy ze strony Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa przy rządzie RP, która sfinansowała budowę tego pomnika - powiedział rozpoczynając uroczystość wicemer rejonu solecznickiego, prezes Solecznickiego Rejonowego Oddziału ZPL Zdzisław Palewicz.
Po odsłonięciu przez ambasadora RP na Litwie Jerzego Bahra, mera rejonu solecznickiego Leonarda Talmonta i prezesa Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa Andrzeja Przewoźnika krzyża-pomnika rozpoczęła się Msza święta, celebrowana przez proboszcza parafii butrymańskiej Jana Czerniawskiego.
- Niech nasza obecność w tym miejscu będzie wyrazem modlitwy i pamięci o niewinnie pomordowanych mieszkańcach Koniuchów - powiedział na początku nabożeństwa duszpasterz.
Przez cały czas uroczystości na warcie honorowej przy krzyżu stali harcerze z Solecznik i byli żołnierze Armii Krajowej Okręgu Wileńskiego. Po zakończeniu nabożeństwa ambasador J. Bahr podziękował mieszkańcom Wileńszczyzny za pamięć o ofiarach II wojny światowej.
- Tak się złożyło, że ta ziemia w ubiegłym stuleciu stała się widownią czynów strasznych i tragicznych. Trzeba było nowej Polski i Litwy, aby mogła się odbyć dzisiejsza uroczystość. Bardzo chciałbym, aby ta ziemia stała się miejscem spotkań, pielgrzymek dla rodaków z Polski, którzy - jestem tego pewny - będą szanować was za pamięć o poległych - mówił polski dyplomata.
Niezwykle wzruszające dla uczestników uroczystości stało się wystąpienie naocznego świadka tragedii w Koniuchach Anny Suckiel, która nigdy nie zapomni wydarzeń tej tragicznej nocy.
- Partyzanci mordowali wszystkich nie zważając na wiek i płeć. Ludzie uciekali z płonących domów i ginęli pod seriami pistoletów maszynowych. Stanisława Jankowska była sparaliżowana i nie mogła uciekać z płonącego domu. Spaliła się żywcem. Tu, na tym miejscu, gdzie został ustawiony krzyż z imionami poległych moich sąsiadów, partyzanci kamieniami dobili Urszulę Parwicką. Cudem udało mi się przeżyć. Całe życie w swoich wspomnieniach wracam do wydarzeń tej zimowej nocy - mówiła A. Suckiel, dziękując wszystkim, kto przyczynił się do upamiętnienia ofiar masakry w Koniuchach.
Żałobną uroczystość, w której wzięli udział również konsul generalny RP w Wilnie Stanisław Cygnarowski, prezes Akcji Wyborczej Polaków na Litwie Waldemar Tomaszewski, prezes Związku Polaków na Litwie Michał Mackiewicz, władze rejonowe, inni dostojni goście, wieńczyło składanie wieńców i kwiatów przy pomniku poległych mieszkańców wsi.
A. K.
Na zdjęciu: momemt odsłonięcia krzyża